czwartek, 20 sierpnia 2015

RADOŚĆ DZIECKA

Fot. z albumu rodzinnego
Ostatnio przyjechali do mnie Przyjaciele z zaproszeniem na wesele. Nie widzieliśmy się bardzo długo, nagle w tym roku w lipcu wpadli z wieczorną wizytą na moje urodziny - zrobili mi imprezę niespodziankę, a teraz przyszli z zaproszeniem na wesele. To niesamowite, bo blisko 2 lata nie miałam z nimi kontaktu, a tu taka niespodzianka, ucieszyłam się jak dziecko

Muszę przyznać, że odkąd mam Alana coraz łatwiej i prościej mi okazywać emocje, szczególnie radość. Kiedyś mi tego bardzo brakowało, kiedyś tłumiłam w sobie emocje, bo wydawało mi się, że nie wypada.
Nic bardziej mylnego :-) !!!

Wracając do pary Przyjaciół, którzy przyszli do mnie z zaproszeniem na ślub, to przyszły Pan Młody obwieścił, że jego Białogłowa do wesela musi się nauczyć śpiewać. Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała: dlaczego? Spodziewałam się odpowiedzi, że na weselu może będzie jakaś śpiewająca niespodzianka z przytupem, ale to co usłyszałam niesamowicie mnie zdziwiło. Otrzymałam w sumie trochę smutną odpowiedź z Jej ust: bo kiedyś dużo śpiewałam i przynosiło mi to wielką radość, a teraz nie potrafię, nawet jak coś zanucę to jest to jakieś takie inne, bez emocji, bez życia, bez radości

Zapytacie dlaczego właśnie On zaczął temat i powiedział o tym śpiewaniu? Bo ją chce zmobilizować do tego, by w tej muzycznej pasji chciała znowu doszukać się szczęścia i radości.

Wiem co Ona czuje, ja też tak kiedyś miałam, za młodych szalonych licealnych lat nie rozstawałam się z gitarą, potem przyszła praca, małżeństwo, gitara się połamała i wszystko nagle ze mnie uleciało. Śpiew już mnie nie cieszył, nie miałam na czym brzdąkać, mnóstwo pracy, kiepskie małżeństwo, to wszystko spowodowało, że zniknęła we mnie pasja budowana latami, właściwie miłość do muzyki. Gdy się zgubi jakąkolwiek ważną dla nas pasję, to czujesz, że coś z Ciebie uleciało, że czegoś Ci niezmiernie brakuje.

Gitary nadal nie mam, ale znowu śpiewam i znowu mnie to cieszy, co najmniej tak bardzo jak przed laty. Przyjaciółce, przyszłej Pannie Młodej zdradziłam sekret, którego Ona jeszcze nie zna: ja równowagę odzyskałam od momentu gdy się dowiedziałam o ciąży. Gdy Alan się urodził zaczęłam bardzo dużo śpiewać, z dnia na dzień coraz radośniej, bo widzę jak na niego wpływa taka wspólna zabawa. Śmiech dziecka, Jego nieposkromiona radość zaraża, śpiewanie mu sprawia mi wielką frajdę. Wkrótce gdy już zacznie mówić będę śpiewać z nim, to będzie jeszcze fajniejsze.

Tak, dzięki mojemu Dziecku odzyskałam radość życia, entuzjastycznie reaguję na coś co mnie weseli, śmieszy. Znowu uwielbiam śpiewać, klaszczę gdy coś mnie bawi, tańczę gdy mam na to ochotę, życie jest piękne, tylko czasem przez maskę dorosłości o tym zapominamy.

Życzę Wam byście mogli choć od czasu do czasu mogli spojrzeć na świat tak radośnie i szczerze jak dziecko.

Na koniec coś do posłuchania i do pooglądania, to co prawda nie jest Matka z Synem choć tak wyglądają, ale natchnęli mnie, też bym tak kiedyś chciała... najlepiej z Alanem :-)





Ale to fajne :-))) Słucham, patrzę i się do monitora śmieję, a w duszy mi gra.

4 komentarze:

  1. To ja życzę Wam, abyście z Alankiem spełnili to marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby marzeń nigdy nam nie zabrakło... czego i Wam życzę.

      Usuń
  2. NIe wolno przestać marzyć.Bez względu na to co mówią inni.I nawet, jeśli ci wyrzucają, że jesteś za duża na marzenia.Że to tylko prawo dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony wymaga się od nas - dorosłych - byśmy byli realistami, ale czy to przeszkadza w tym, by sobie marzyć? Życie to życie, a marzenia powodują, że szara rzeczywistość robi się piękniejsza.

      Usuń