poniedziałek, 28 września 2015

ALEŻ TO BYŁA NOC

Jadąc o poranku do pracy usłyszałam w radiu historię pewnej rodziny, która to minionej nocy nastawiła sobie budzik na 3:30 rano, by wspólnie podziwiać krwisty księżyc, no i tak spędzili cudownie, rodzinnie czas przez blisko półtorej godziny wpatrując się wspólnie w niebo... Wiadomość jak każda inna, do momentu aż nagle zaczęłam kojarzyć fakty, bo przecież moje dziecko jak nigdy tej nocy o 3:30 otworzyło szeroko oczy i zamknąć ich nie chciało aż do 4:52. Czy księżyc może mieć aż taki wpływ na sen dziecka? W sumie gdy On się przebudził, to okazało się, że i ja jak nigdy nie miałam też problemów z dotrzymaniem mu towarzystwa. Zaspanie przeszło jak ręką odjął. Niesamowite.
Z drugiej strony straszna ze mnie gapa, bo skoro nie spaliśmy to przecież mogliśmy wypatrywać krwistą kulę na nieboskłonie. A było co oglądać:

Fot. http://www.twojapogoda.pl


Za to minionej nocy, kiedy to krwisty księżyc harcował po niebie mój Syn również poczuł zew i harcował po łóżku. A było to tak: obudził się, potem buziakiem obudził mnie, zaś następnie wymownie wskazał na tablet, który nam towarzyszy w nagłówku łóżka, gdyż służy jako zegarek i budzik w jednym. No i się zaczęło puszczanie piosenek. Nomen omen jedną z naszych ulubionych jest: Księżyc raz odwiedził staw.


Gdy Alan widzi śpiewających chłopców energicznie się ruszających robi wszystko by się do nich upodobnić. Wracając do księżyca, to muszę dodać, że ten z wrześniowej pełni towarzyszy mi od lat, czy wiecie, że to tak zwany księżyc żniwiarzy? Otóż wiem, że tuż po tej pełni mam siać ozime. I jako, że pola na szczęście nie mam za dużo, to zawsze mi powtarzano by się zmieścić do końca miesiąca z tą pracą. Takim oto sposobem jutro u mnie będzie wysiewanie ozimej pszenicy. Jest po pełni i jeszcze miesiąc się nie skończył, czyli wszystko w jak najlepszym porządku.

Ten wrześniowy księżyc pomagał też rolnikom przy zbiorach plonów, pozwalając pracować do późnego wieczora przy jego blasku. Utarło się, że to żniwa kojarzą się z wytężoną pracą na roli, nic bardziej mylnego, teraz też się zbiera plony i jest co robić. Trzeba przecież przygotować je do przechowywania. Te które się da to się wekuje inne zamraża, jeszcze inne suszy... pracy mogłoby być od rana do nocy. Mnie dzięki Mamie udało się zrobić pyszne soki malinowe i malinowo - aroniowe w ostatnich dniach. Są też już nałuskane orzechy na świąteczne ciasta (moich dłoni wolelibyście po tym łuskaniu nie oglądać). Jeszcze winogrona czekają na swoją "sokową" kolej i jabłka będziemy też suszyć. Jest co robić.

Od słowa... do słowa i z tematu głównego przeszłam do przetworów i suszonych owoców. A miało być o nocy, która mimo niskiej temperatury była dla nas bardzo gorąca, były więc łóżkowe wygibasy, tańce, śpiewanie... rzec by można hulanki i swawole... no i znowu zatoczyliśmy koło, bo hulanki i swawole to chyba u Twardowskiego były, który to na księżycu skończył :-)

Mam nadzieję, że tej nocy nadrobimy senne zaległości, choć poranka się nieco obawiam, bo Alan niestety wrócił nieco rozpalony z żłobka, czy po raz kolejny zostaniemy w domu? Poranek pokaże, tymczasem spokojnej nocy życzę wszystkim, takiej bez niespodziewanych hulanek i swawoli, no chyba, że macie na nie ochotę :-)

6 komentarzy:

  1. O kurcze, a ja zapomniałam o tym wydarzeniu i nockę grzecznie przespałam :) Ojej ale z Ciebie gospodyni pełną gębą i tylko podziwiać Cię za ten zapał i pomimo zmęczenia chęć do tych wszystkich prac z przetworami. Ja miałam robić soki z malin ale niestety wyszło jak wyszło, a mój mąż by zrobił lecz nasza sytuacja rodzinna nam to uniemożliwiła. Do innych własnoręcznie robionych frykasów nie mam weny ponieważ z jednej strony niektórych rzeczy nie mogę spożywać, a po drugie potrzebuję do tego pomocy z czym już jest trochę gorzej.
    Alan to szczęściarz bo ma na prawdę świetną i najlepszą mamę na świecie, a jaką zaradną i czaruje dużo pyszności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gabunia, choć wiele tych pochwał to jest tu na wyrost :-) no ale staram się, to fakt.

      Usuń
  2. Widziałam, a potem niebo dość długo było takie jak z horrorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a ja nie spałam i nie widziałam, bo zapomniałam - to dopiero pech!

      Usuń
  3. Księżyc był tej nocy rzeczywiści eniesamowity. A z historią o księżycu żniwiarzy bardzo mnie zaskoczyłaś.Interesujące nie miałam o tym pojęcia:) Skoro pora na pszenicę ozimą, pewnie także pora na cebulki tulipanw, hiacyntów i żonkili, które przezimują i rozradują oczy na wiosnę? Ech, mam nadzieję, że jakoś zdołam je posadzić!!!Wolałabym jednak za dnia:) CO do Alana, dużo zdrówka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia jak to jest z tymi sadzonkami cebulek, ale mam nadzieję, że podobnie. Zresztą posadź i się przekonasz wiosną.

      Usuń