sobota, 10 października 2015

MAMY NIE CHORUJĄ, BO NIBY KIEDY?

Fot|: http://miejskabibliotekapublicznawzaganiu.blogspot.com/2014/07/
klub-super-mama-czyli-wszystko-pod.html
Mogę śmiało powiedzieć, że padłam, ale niestety trwało to ułamki sekundy, bo od razu musiałam się podnieść. Przecież nie mogę się rozłożyć, jestem Mamą! No, ale jak to tak?

Idę do lekarza, a ten daje mi "leżące" L4, ale powiedzcie sami jak to wykonać skoro ma się małe dziecko? Powiedzmy, że wpada mi kontrola (oczywiście to mało prawdopodobne, ale załóżmy, że tak jest) i zastają mnie w pełnej gotowości do wyjścia na krótki spacer z dzieckiem i co wtedy? Czy gdy jak Matka choruje, to dziecko powinno się odstawić na półkę i poprosić by poczekało? Kochany Synku muszę wziąć kilka dni wolnego, by się wyleczyć z przeziębienia, jakie nabyłam od Ciebie.  Siedź tu zatem grzecznie i czekaj na Mamę.
Albo taka sytuacja: odwożę Syna do żłobka, na kilka godzin kładę się do łóżka by  nabrać sił, po czym wstaję i go przywożę i przez kolejnych kilka godzin muszę być w super formie, bo przecież jestem dla niego Super Mamą. Wszystko musi być pod kontrolą, nawet wtedy gdy opadasz z sił, bo masz przekichane, w gardle Cię ściska i najlepiej szeptać, o mówieniu można zapomnieć. Do tego wydaje Ci się, że masz zakwasy, w sumie nawet się cieszysz, bo to oznacza, ze ćwiczyłaś, ale nic bardziej mylnego to przecież kości tak bolą w czasie przeziębienia.

Takie życie, taka karma, a jak Alan będzie chciał śpiewać to mimo, że totalnie ochrypłam resztkami sił wydobędę z siebie jako taki głos.

Oczywiście nie narzekam, tylko tak naprawdę chciałam zwrócić uwagę na ten mały fakt: Matki nie chorują, bo nie mają na to czasu, co najwyżej kurują się przy okazji dnia codziennego.

Pamiętam mojego eks... ledwo kichnięcie, a ten już w łóżku leży i wstać z niego nie chce. To podaj, tu przykryj, ugotuj rosołek, kup lekarstwa, załatw Jego zaległe sprawy. A ja latami miałam dwie prace, przechodzone katary i przeziębienia, i tylko mam nadzieję, że po latach mi się to czkawką nie odbije.

A co do obecnego stanu to łatwo nie jest, wciąż jestem wszak matką karmiącą, a to oznacza, że ilość możliwych do aplikowania medykamentów zmniejsza się od razu pokaźnie. Zatem pozostaję w dużej mierze przy domowych sposobach na katar i gardłowe problemy. Miód jest, imbir i cytryna też, jest też czosnek, sok malinowy, muszę jeszcze zagłębić się w czeluście mojej piwnicy, bo powinnam tam gdzieś się jeszcze doszukać soku z owoców czarnego bzu, ten ma w sobie niewyobrażalną ilość witaminy C, w takich momentach też się może przydać, tym bardziej, że to środek napotny, przeciwbólowy, a przy okazji też przeczyszczający i moczopędny. Nieważne skutki uboczne trzeba się szybko postawić do pionu!

Teraz jak mantra muszę sobie powtarzać: nie dam się, czuję się przyzwoicie, a nawet nie tak źle, w sumie nie najgorzej, całkiem dobrze... Ja się rozłożyć na łopatki nie dam, dobrze, że jestem już zaprawiona w boju i potrafię "przechodzić" chorobę. Dobrze, że to choroba, którą da się tak wyleczyć, nawet sobie nie chcę wyobrażać co by było, gdybym się totalnie rozłożyła. Oby nie, bo przecież nie mogę, zatem: nie dam się, czuję się przyzwoicie, a nawet nie tak źle, w sumie nie najgorzej, całkiem dobrze...


4 komentarze:

  1. No i właśnie, mężczyźni często zarzucają nam kobietom, że my przecież nic nie robimy, bo cóż to za zajęcie zająć się domem i dzieckiem przecież to łatwizna ;)
    Mama niestety pracuje ciężej niż niejeden facet na cały etat 24/h przez 7 dni w tygodniu i nie ma to tamto, żadne choroby nie wchodzą w grę musimy być dyspozycyjne i już. Facet jak tylko kichnie to już jest umierający :) i jak się mają słowa pewnej piosenki "słaba płeć to nasza broń kobieca" ;)

    Kurcze szkoda, że ja taka słaba jestem bo bym chętnie się zajęła Alanem żebyś mogła trochę się pokurować. Kocham dzieciaki, a zwłaszcza takie maluchy :) Moją siostrzenicą też niestety nie mogę się zajmować ;( te choróbska odbierają mi całą radość życia i pozostawiają tylko wegetację.

    Monia kuruj się, bo już nie mogę się doczekać kiedy mnie odwiedzisz na babskie ploteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kuruję się i głupio mi narzekać na katar i chrypę gdy wiem co Ty Gabuniu od lat przechodzisz. Wykurujemy i się obiecuję, że Cię odwiedzimy bez zbędnego towarzystwa zarazek, bo tych Ci nie trzeba do domu wnosić. Mną się nie przejmuj spokojnie dam sobie i z tym radę. Dziękuję Ci jednak za dobre słowo i wielką życzliwość.

    A co do facetów, to może mało ten temat poruszyłam bojąc się, że otworzę tym samym puszkę pandory, no ale taki jest fakt, że mężczyźni w momencie gdy poczują choćby niewielki ból od razu go wyolbrzymiają. Choć gdyby to ugryźć z drugiej strony to można wysnuć tezę, że płeć brzydsza dużo bardziej dba o swoje zdrowie niż kobita, zwana puchem marnym.

    OdpowiedzUsuń
  3. No Tobie na pewno jest duzo trudniej niz mamom nie-singielkom. Podziwiam i jestem z Toba duchem! Oboje trzymajcie sie cieplo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki F. myślę jednak, ze każdej Mamie jest trudno czasem po prostu wyleżeć chorobę, szczególnie gdy dzieci są takie małe jak nasze. Nawet jeśli jet obok Tata. :-)

      Usuń