niedziela, 29 listopada 2015

JAJKO NIESPODZIANKA

Za niespełna miesiąc Alan skończy 2 latka. W swoim całym życiu dostał 7 jajek niespodzianek. Pierwsze kiedyś tam (nawet nie pamiętam kiedy), zaś 6 ostatnich w przeciągu ostatnich 13 dni.

Fot. gdzieś z sieci - ale "kradzione" ponoć nie tuczą ;-)
Pierwsze jajo chyba nie zrobiło na nim dobrego wrażenia (a może był jeszcze za mały by się nim nacieszyć), bo w środku niespodzianką był różowy plastikowy pierścionek, który raczej nie przypadł mu specjalnie do gustu. Z ciekawości go zakładał, ale całe zainteresowanie nim trwało jakieś 2 minuty, potem rzucił w kąt i specjalnie do zabawy różowym pierścionkiem nie wracał. Z jednej strony pomyślałam sobie: Super - prawdziwy facet, czuje zew krwi! Z drugiej zastanowiło mnie jak to możliwe, że już potrafi ocenić krytycznie zabawkę - do tej pory tak nie miał.

wtorek, 24 listopada 2015

DOGOTERAPIA

Zupełnie przypadkowo nam dziś wyszła ta dogoterapia, ale wyszła. Nareszcie udało nam się odwiedzić Gabunię, która ma nie tylko piękną suczkę o niesamowitym charakterze, ale również żółwia, a do tego w jej domu też sporo rybek się znajdzie w olbrzymim akwarium. Istny raj dla dziecka łasego na spotkanie ze zwierzakami innymi niż krowy, kury i perliczki z sąsiedztwa. Shila zdobyła serce Alana, co widać na załączonym obrazku. Oboje sobie w sumie przypadli do gustu :-)



niedziela, 22 listopada 2015

DZIECKO NA NOCNIKU

Dokładnie za miesiąc Alan będzie miał 2 latka. Staram się zatem do Jego życia wprowadzać jak najwięcej "nauk". Przeglądamy dużo książeczek, bawimy się w zgadywanki obrazkowe razem z CzuCzu (kiedyś pewnie rozpiszę się na temat CzuCzu, bo to co dobre warto chwalić), rysujemy, tańczymy. Muszę się jednak też przyznać, że czasem jestem tabletową mamą, bo puszczamy z sieci bardzo dużo muzyki. Powody ku temu są dwa: Alan uwielbia piosenki, po drugie w tym wieku warto przynajmniej przez 10 minut dziennie puszczać piosenki w języku jakim chcielibyśmy by dziecko kiedyś władało. Ułatwi mu to w przyszłości naukę. Mamy taki jeden ulubiony kanał: LBB
Fot. pixabay.com

Czasem jednak sięgam również po tablet gdy pomysłu mi brak na przekonanie do czegoś mojego dziecka. Na przykład gdy po dwóch tygodniach bezproblemowego podawania tranu nagle Alanowi się "odwidziało" picie tranu, to sięgnęłam po tablet i proszę wpisałam tran reklama i od razu pojawiły się filmiki nie tylko reklamowe, ale również filmiki z amatorskimi nagraniami. Alan gdy tylko to widzi od razu bez oporów pije ten suplement. Opór został przełamany - każdy sposób jest dobry, nawet gdy w grę wchodzi technologia, która nie jest zalecana takim maluchom.

Najgorsze jednak jest to, że w sieci można znaleźć dosłownie wszystko. Dziś przy kolejnej próbie nocnikowania przemknęła mi przez głowę myśl, a może by mu tak pokazać inne dzieci siedzące na nocniku?

piątek, 20 listopada 2015

CZASEM NAGLE SMUTNIEJE

Fot. z albumu rodzinnego
Teoretycznie każdy z nas ma swój cel, teoretycznie droga, która jest przed nami może być bardzo kręta, ale w praktyce, to od nas samych zależy jaka ona będzie. Jeżeli zawalczymy o siebie, to może być prosta z przeszkodami, które jesteśmy w stanie unieść, ale wiecznych zakrętów na niej nie będzie. Nie chcę już nucić: "Bo ja jestem proszę Pana na zakręcie..."
                
         
Zdarza mi się, czasem nagle smutnieję, ale nie martwcie się to nie są początki depresji czy samotności, każdy z nas przecież czasem tak miewa. Bo przecież wiecznie z wielkim uśmiechem nie da się chodzić. Czasem się zastanawiam czy to smutek, czy to zaduma? Właśnie w takich momentach dużo rozmyślam, bo raczej nauczyłam się swoje smutki i smuteczki trzymać przy sobie.

niedziela, 15 listopada 2015

ROK TEMU O TEJ PORZE...

Fot. z albumu rodzinnego
Rok temu narodziła się w mojej głowie myśl: dlaczego nie spróbować? I tym sposobem rozpoczęłam pierwsze wirtualne kroki w blogosferze, myślałam nad nazwą i logo, nad tym co chcę pisać, czym się z Wami dzielić. Rok temu o tej porze byłam jeszcze na szczęśliwym macierzyńskim i zupełnie odległa wydawała mi się perspektywa powrotu do pracy w roli korpo-mamy. Rok temu o tej porze tryskałam pomysłami... ale czy teraz ich nie mam? Mam ich znacznie więcej niż było to rok temu, ale niestety siły trzeba mierzyć na zamiary, więc pomysły są, ale rodzą się wolniej niż bym chciała, jednak zamiast ich ubywać, to wciąż ich przybywa.

piątek, 13 listopada 2015

OSPA CZY NIE OSPA?

Wtorek - dzwonią około 10.00 do mnie ze żłobka: Pani Moniko mamy w żłobku ospę, a Alan ma kilka krostek. Ale bez paniki, jednak chcieliśmy, żeby Pani o tym fakcie wiedziała.

Bez paniki łatwo powiedzieć. W sumie właśnie miałam zamiar w grudniu skorzystać z darmowego szczepienia przeciwko ospie, a tu taka niespodzianka. Doktora googla poprosiłam więc o zdjęcia tych co to na ospę zapadali - o matko i córko, ależ widok. Może lepiej nic nie oglądać, wszak co ma być to będzie.

Po chwili znowu telefon ze żłobka: Pani Moniko prosilibyśmy by Syna odebrać do domu jak najszybciej.

Co robić? Jak wyjść z pracy tak wcześnie, z drugiej strony już ponad połowa dniówki za mną. Udało mi się utargować godzinę w pracy, w żłobku też się zgodzili na odbiór o zaproponowanej z mojej strony godzinie - ufff...



Fot. http://dumnamama.pl/choroby-zakazne-ospa-wietrzna/
Odebrałam Alana - a ten w całkiem dobrym humorze, w sumie nie odbiegającym od codziennej normy. Krostek doliczyłam się w sumie 5. Dzień wcześniej też je widziałam, ale pomyślałam, że pewnie jakaś mrówka go ugryzła w żłobku, bo właśnie odbierając go w poniedziałek ze żłobka rzuciły mi się one w oczy. 3 na dłoni, a potem przy kąpieli odkryłam jeszcze jedną na łokciu i jedną na plecach. Pomyślałam, że gryzący go insekt musiał być strasznie upierdliwy skoro nawet na plecy dotarł. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by skojarzyć to z ospą.

niedziela, 8 listopada 2015

SMOK(G) BLOG PO KRAKOWSKU

Czy wiecie jakie blogi są obecnie najpopularniejsze?
1. Podróżnicze.
2. Kulinarne.
3. Światopoglądowe (co do tej trzeciej kategorii nie jestem pewna, ale chyba tak to właśnie było)
A potem znajduje się cała reszta... o dziwo słynny feshion nie wszedł do czołówki, parenting i blogi osobiste (jak mój) to już chyba znajdują się na samym końcu tego łańcucha pokarmowego.

Piszę o tym ponieważ ostatnio miałam szczęście uczestniczyć w blogerskim spotkaniu. Można by rzec w takich tajnych kompletach, bo w piwnicznych krakowskich czeluściach (o bardzo nowoczesnym wnętrzu) ukryli się wszyscy Ci blogerzy co przed SMOGIEM miłościwie nam panującym w Krakowie chcieli uciec. No i udało im się, bo SMOK BLOG ich przywitał radośnie.

Fot. Magdalena Wielobób

SmoK czy SmoG to spora różnica, bo w smogu to błądzić można po omacku z maseczką na twarzy, zaś ze smokiem można wespół w zespół iść pod rękę poznając tajniki blogerskiego półświatka. Właściwie można by rzec zaścianka krakowskiego.

czwartek, 5 listopada 2015

KIM JESTEM? DOKĄD ZMIERZAM?

Fot. Aga Krzywoń
Puk, puk... jesteście tam jeszcze? Mam małe wyrzuty, że zrobiłam sobie blogowy odwyk, ale czasem odpoczynek od procesu myślowego, który się przelewa w eter - też się należy, a nawet czasem warto tak zrobić by nabrać odpowiedniego dystansu, nowego spojrzenia na to co już za nami. 

Początek listopada sprzyja przemyśleniom, to pewien czas nostalgii, wspomnień, to też dla mnie czas na swój własny rachunek sumienia. Co takiego w życiu osiągnęłam?

To czym się mogę pochwalić, to stan obecny, czyli wymarzone dziecko i wewnętrzny spokój.

Mogę też myśleć pozytywnie o przyszłości, wierząc, że jakoś to wszystko poukładam i zamiast popadać w długi, będę ten nasz "wózek" pełen życiowych spraw pchać do przodu. W sumie tak jest, bo przecież jeszcze tylko 8 miesięcy, czyli już niespełna rok i pozbędę się kredytu, który ciąży nam okropnie. Choć sporo osób nie wierzyło w to, że dam radę to unieść. Dzięki Rodzinie się udało. Dziękuję Wam.