piątek, 20 listopada 2015

CZASEM NAGLE SMUTNIEJE

Fot. z albumu rodzinnego
Teoretycznie każdy z nas ma swój cel, teoretycznie droga, która jest przed nami może być bardzo kręta, ale w praktyce, to od nas samych zależy jaka ona będzie. Jeżeli zawalczymy o siebie, to może być prosta z przeszkodami, które jesteśmy w stanie unieść, ale wiecznych zakrętów na niej nie będzie. Nie chcę już nucić: "Bo ja jestem proszę Pana na zakręcie..."
                
         
Zdarza mi się, czasem nagle smutnieję, ale nie martwcie się to nie są początki depresji czy samotności, każdy z nas przecież czasem tak miewa. Bo przecież wiecznie z wielkim uśmiechem nie da się chodzić. Czasem się zastanawiam czy to smutek, czy to zaduma? Właśnie w takich momentach dużo rozmyślam, bo raczej nauczyłam się swoje smutki i smuteczki trzymać przy sobie.



Kiedyś jak jeszcze byłam młoda i wierzyłam w ideały, to byłam pewna, że z moim życiowym partnerem będę zawsze bardzo szczera. Wierzyłam, że taki partnerski związek to coś zupełnie normalnego. Jaka byłam wtedy naiwna... młoda i naiwna. Pojawił się ten życiowy partner, ja jak ta głupiutka idealistka starałam się być szczera, a potem żałowałam tego przez długie lata, bo przez długie lata przy byle okazji mogłam spodziewać się różnego typu wypominków:
- bo Ty zabierasz jadąc do pracy innych swoich współpracowników i pewnie po nich jeździsz, a potem pod sam dom ich odwozisz,
- bo Ty kiedyś zrobiłaś zakupy marketowemu młodocianemu naciągaczowi, jesteś taka naiwna,
- bo Ty spotykałaś się kiedyś z tym chłopakiem, pewnie teraz jesteście kochankami,
- bo u Ciebie w pracy to same lesbijki i geje, sodoma i gomora.

Uwierzcie mi, że użyłam tu naprawdę wyszukanych sformułowań, bo w zasadzie te same teksty słyszałam w znacznie bardziej gburowatej i podwórkowej formie. I w takich momentach, gdy nagle nie wiem jakim sposobem moje myśli trafiły na te wspomnienia i smutnieję, to nagle sobie przypominam: ALE TO JUŻ BYŁO!  - i od razu jest mi lżej na duszy i nawet znowu wraca łagodny uśmiech na twarz.

Przecież jestem bogatsza właśnie o te przeżycia i nigdy, ale to przenigdy nie dopuszczę do tego, by podobna sytuacja miała mi się powtórzyć. Choć przyznam, że mogłam z deszczu wpaść pod rynnę, ale tego nie zrobiłam, bo na szczęście nauczyłam się mówić DOŚĆ i NIE! Teraz mam swój mały azyl do którego wpuszczam wyselekcjonowane grono Przyjaciół i znajomych. Teraz też dbam o nasz święty spokój, bo dom ma być miejscem do którego chętnie się po pracy wraca, a nie z którego chce się uciekać.

Czy można w związku być szczerym? Mnie się nie udało, życie w moim przypadku szybko zweryfikowało moje idealistyczne poglądy na ten temat. Dowiedziałam się, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. To, że ja jestem tolerancyjna to nie oznacza, że druga osoba jest taka również. To, że ja ufałam i nie byłam zazdrosna, to nie oznacza, że mój partner też mi potrafi bezwarunkowo zaufać.

Trudno jest sobie wyobrazić, że ktoś mi kiedyś bliski może mieć aż tak odmienne poglądy, które niestety wyszły na jaw dopiero po zaobrączkowaniu. Boli mnie oczywiście to, że zmarnowałam dekadę swojego życia, cieszy jednak fakt, że odzyskałam wolność. A wierzcie mi, że strach przed tą wolnością był olbrzymi, teraz z perspektywy czasu absolutnie tego nie żałuję. I choć fizycznie i finansowo często bywa pod górkę, to warto się uwolnić z toksycznego związku. Nie warto być osobą współuzależnioną.

Dzięki Rodzinie i Przyjaciołom jestem właśnie tu gdzie jestem. Szczęśliwa i spokojna.



12 komentarzy:

  1. Straszne co piszesz. Ja sobie nie wyobrażam trochę, nie móc być szczerą z partnerem. Pewnie gdybym trafiła na mężczyznę podobnego do twojego to też bym się nasłuchała. :/ Choć jak sobie przypomnę to podobnie miałam z tatą. Też z czasem przestałam mu o wielu rzeczach mówić (choć bardzo chciałam mu się zwierzać) bo często kończyło się to tym, że tylko słyszałam wiele nieprzyjemnych słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie jest inaczej, pytanie teraz która sytuacja jest wyjątkowa, ta u mnie czy u Ciebie. Wolałabym by to moje opowieści były wyjątkiem, który czyniłby piękną regułę mówiącą o tym, że jednak należy i warto być szczerym z partnerem. Tego też będę uczyć mojego Syna.

      Usuń
  2. Czasem brak szczerosci jest najlepsza obrona jak widac sluszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie zawsze najlepszą obroną jest atak. Czasem po prostu nie warto wszystko mówić. Lepiej milczeć i nie dawać kolejnych powodów do wymyślania. Właśnie gdy tę taktykę przyjęłam zaczęłam nabierać sił do życia. To jednak przykre, że musiałam tak robić.

      Usuń
  3. Bez szczerości trudno tworzyć związek; z własnego doświadczenia mogę napisać, że sensowny, udany związek to ciężka praca pełna upadków i wzlotów; toksyczność jednego z partnerów zawsze prowadzi do rozpadu, pozostaje pytanie czy ta druga strona ma odwagę to wszystko rzucić. Poza tym jaki sens ma życie z kimś kogo muszę okłamywać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie podejście miałam zanim wpadłam w ten nieszczęsny związek, w tym wypadku szybko się okazało, że nie warto mówić wszystkiego, bo każda rzecz potrafi być odwracana do góry nogami i wykorzystana przeciw mnie. Cieszę się, że potwierdzasz, ze może być normalnie i że te moje marzenia o szczerości w związku to nie jest coś nadzwyczajnego. Nie ma sensu żyć z kimś wokół kogo muszę chodzić na palcach i wiecznie zastanawiać się co powiedzieć, a co lepiej zatrzymać dla siebie. Bardzo trudno zebrać się na odwagę, by zmienić swoje życie, w moim wypadku warto było.

      Usuń
    2. To prawda, nie łatwo rzucić wszystko i iść; to naprawdę wymaga odwagi, ale wierzę w to, że gdzieś tam na każdego czeka właściwa osoba, trzeba mieć tylko oczy i uszy szeroko otwarte :)

      Usuń
    3. Podobnie myślę, nic na siłę. Wiem jednak, że dzięki szczerości przy okazji związku z ojcem Alana szybko zweryfikowałam to czy możemy ze sobą być czy nie. Nie ma co wchodzić dwa razy do takiej samej rzeki.

      Usuń
  4. Z tego co zdążyłam zaobserwować i częściowo doświadczyć, to nie ma takiej prawdziwej szczerości w związkach. My kobiety inaczej patrzymy na pewne aspekty w związku. Jesteśmy bardziej czułe, wrażliwe, oczekujemy od naszego mężczyzny zrozumienia, wsparcia itp. Niestety oni są ciężko kapujący i często nie dociera do nich to co mówimy, tylko słyszą to co chcą słyszeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa. Wszystko nas różni, ale my w swej naiwności zwykle jesteśmy bardziej wylewne i szczere. Dobrze jak się ma kochającego i tolerancyjnego partnera, ale jak się trafi na malkontenta to nie da się żyć w takim związku.

      Usuń
  5. Niezwykle łatwo jest posmutnieć w listopadzie...
    Przyroda zamiera, a wokół szaro,Czujem się senni i rozbici intensywna prac awymaga czasme nadludzkie motywacji... Ale przeciez za chwilkę urodzinki Alana, Singiel Mamo, szykujesz imprezkę i pewnie będą goście?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie smucę się, bo gdy tylko chce mnie coś dopaść to od razu zaczynam sobie przypominać, że było gorzej, więc w sumie nie mam na co narzekać. A imprezka w myślach już jest, Lunka chyba nawet wiem kogo Alan zaprosi!

      Usuń