niedziela, 22 listopada 2015

DZIECKO NA NOCNIKU

Dokładnie za miesiąc Alan będzie miał 2 latka. Staram się zatem do Jego życia wprowadzać jak najwięcej "nauk". Przeglądamy dużo książeczek, bawimy się w zgadywanki obrazkowe razem z CzuCzu (kiedyś pewnie rozpiszę się na temat CzuCzu, bo to co dobre warto chwalić), rysujemy, tańczymy. Muszę się jednak też przyznać, że czasem jestem tabletową mamą, bo puszczamy z sieci bardzo dużo muzyki. Powody ku temu są dwa: Alan uwielbia piosenki, po drugie w tym wieku warto przynajmniej przez 10 minut dziennie puszczać piosenki w języku jakim chcielibyśmy by dziecko kiedyś władało. Ułatwi mu to w przyszłości naukę. Mamy taki jeden ulubiony kanał: LBB
Fot. pixabay.com

Czasem jednak sięgam również po tablet gdy pomysłu mi brak na przekonanie do czegoś mojego dziecka. Na przykład gdy po dwóch tygodniach bezproblemowego podawania tranu nagle Alanowi się "odwidziało" picie tranu, to sięgnęłam po tablet i proszę wpisałam tran reklama i od razu pojawiły się filmiki nie tylko reklamowe, ale również filmiki z amatorskimi nagraniami. Alan gdy tylko to widzi od razu bez oporów pije ten suplement. Opór został przełamany - każdy sposób jest dobry, nawet gdy w grę wchodzi technologia, która nie jest zalecana takim maluchom.

Najgorsze jednak jest to, że w sieci można znaleźć dosłownie wszystko. Dziś przy kolejnej próbie nocnikowania przemknęła mi przez głowę myśl, a może by mu tak pokazać inne dzieci siedzące na nocniku?

O zgrozo filmików tego typu w sieci jest pełno. Nie miałam żadnego problemu z wyszukaniem ich w serwisie You Tube. Wpisałam frazę "dziecko na nocniku" proszę bardzo - jako pierwszy filmik pojawił mi się Krystianek na nocniku, film przeuroczy, bo Krystianek cieszy się, gaworzy, kiwa, prawie podskakuje... to film dodany do sieci 8 lat temu czy dziś Krystian widząc ten filmik jest szczęśliwy? A czy będzie szczęśliwy gdy jakiś pseudo kumpel o tym się dowie i puści taką oto radosną nowinę: patrzcie to nasz Krystianek, bez majtek i na nocniku! Filmik ten ma już ponad 146 tysięcy odsłon.

Znalazłam też specjalistyczne filmy o nauce dziecka samodzielnego załatwiania się - to rozumiem, fachowcy wzięli się za ten temat.

Wracając jednak do Krystianka, Robercika, Zosi, Basi, Lenki i innych dzieci. Jeżeli jesteście przebojowymi rodzicami, którzy lubią się chwalić dzieckiem w sieci, to róbcie to umiejętnie. Nie wszystko nadaje się do publikacji. Miejcie na względzie fakt, że są takie momenty w życiu dzieci, które należy pozostawić w zaciszu czterech ścian. Nigdy nie wiecie kto siedzi po drugiej stronie monitora, nie zdajemy też sobie sprawy do czego mogą inni wykorzystać nasze osobiste zdjęcia czy filmy (reklama, memy, czy nawet strony pedofilskie). Nim klikniesz i wrzucisz zastanów się czy nie zrobisz krzywdy swojemu dziecku.

Oczywiście Ameryki nie odkryłam, bo temat ten jest znany i wałkowany od dawna, od dłuższego czasu trwa też specjalna kampania Fundacji Dzieci Niczyje: "Pomyśl, zanim wrzucisz"

Klikajcie i czytajcie informacje zawarte tam na temat publikacji zdjęć i filmików własnych pociech. To temat z którym powinien się zapoznać każdy rodzic, który lubi (tak jak ja) zamieszczać zdjęcia swojego dziecka w sieci.

A co do Krystianka to filmik z jego udziałem zadziałał - w pierwszej chwili rozbawił mnie i Alana, ale potem wpadłam właśnie w taką zadumę, którą dziś tu Wam bardzo śpiesznie opisałam, co by ulotne myśli nie wyleciały z mojej głowy.


10 komentarzy:

  1. Kochana gratuluje kreatywności. Ja bym nawet nie skojarzyła filmików z zachętą dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi... potrzeba matką... pomysłowości :-))) a moje dziecko bardzo lubi oglądać inne dzieci, więc korzystam z tego faktu. Mimo wszystko mam nadzieję, że nie będzie w przyszłości jedynie "naśladatorem", ale indywidualistą mającym własne zdanie.

      Usuń
  2. Bez przesady też z tym tabletowaniem. Myślę, że termin "tabletowy rodzic" odnosi się bardziej do tych, którzy zostawiają dziecko z tabletem na długi czas, bo po prostu nie chce im się nic z nimi samemu robić i dzieje się tak ciągle. Raz na jakiś czas to przecież nie powinno zaszkodzić. Z pewnością jesteś fantastyczną mamą! :) My też słuchamy dużo muzyki z internetu, z tym że nie oglądamy przy tym filmików. A jest to o tyle fajne, że sama uczę się pioseneczek po angielsku i potem mogę mu je powtarzać przy różnych okazjach.
    Co do publikacji różnych rzeczy, to całkowicie się z tobą zgadzam. Nie wszystko co nadaje się do rodzinnego albumu, nadaje się do publikowania w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój Miki jest jeszcze za mały na skupienie uwagi na dłuższy czas na przewijających się obrazkach. Mogę Ci jeszcze szczerze polecić ten zestaw piosenek (na początek): https://www.youtube.com/watch?v=TqfMHH67KJA wolne obrazy, obłe kształty, dla maluchów znacznie lepsze niż rytmiczne piosenki z szybko zmieniającymi się obrazkami.

      Ps. Cieszę się, że tak o m nie myślisz.

      Usuń
  3. Faktycznie bardzo dobry pomysł z tymi filmikami. Muszę podpowiedzieć mojej siostrze, której córcia jak jeszcze bardziej zacznie rozumieć świat, bo póki co ma pół roczku może też polubi ten tabletowy rytuał i zacznie naśladować inne dzieci, ale oby tylko w tych dobrych zachowaniach.

    W dzisiejszych czasach trzeba na prawdę bardzo uważać co się publikuje, bo sieć jest pełna przeróżnych niebezpieczeństw. Teraz tak, na prawdę wszystko może zostać użyte przeciwko nam. Teraz już zupełnie inaczej postrzega się zdjęcie maluszka w czasie kąpieli. To nie to co dawniej, i co można zobaczyć w piosence z Akademii Pana Kleksa "Księżyc raz odwiedził staw", której link mi podesłałaś Moniś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej piosence to prawie małe porno, nie do pomyślenia teraz. A tak naprawdę, to trzeba umieć odpowiednio zarządzać swoim mieniem zarówno wizerunkowym jak i intelektualnym. Trzeba dbać o swoje bezpieczeństwo, choć prowadząc tak jak my blogi, nieco się obnażamy, mam nadzieję, że bezpiecznej granicy nigdy nie przekroczymy.

      Usuń
  4. Poruszyłaś ważny probem, rzeczywiście, niektóre momenty powinny zostać z zaciszu 4 ścian bo młodzież może się w przyszłości pastwić nad kolega na nocniczku z dzieciństwa. Nowoczesna technolgia to już nasz stały towarzysz życia, nie miej wyrzutów o podsuwanie dziecku tableta, skoro karta przetargową było picie tranu.Polecam i potwierdzam, 10 minut piosenek angielskich dziennie znacznie ułatwi dziecku w przyszłości naukę języka obcego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to muszę dodać, że właśnie Ty mnie namówiłaś do systematycznego puszczania piosenek po angielsku, bywa, że i pół godziny słuchamy, tańczymy i nucimy :-) przy okazji jeżeli ktoś to czyta, to pewnie będzie mógł ten wpis również posłuchać w aplikacji Audio Blog, coś tak czuję :-) Ściągajcie na swoje smartfony i tablety aplikację - szczerze polecam.

      Usuń
  5. U nas filmiki na yt posłużyły, gdy starsza nie chciała myć zębów ;) pomogło...z nocnikiem na szczęście poszło gładko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli odkrywcą nie jestem, ale tak zupełnie serio, pokazywanie dzieciom prawidłowe zachowania przynosi skutek, bo teoria czasem jest nudna bez obrazu w tle.

      Usuń