niedziela, 29 listopada 2015

JAJKO NIESPODZIANKA

Za niespełna miesiąc Alan skończy 2 latka. W swoim całym życiu dostał 7 jajek niespodzianek. Pierwsze kiedyś tam (nawet nie pamiętam kiedy), zaś 6 ostatnich w przeciągu ostatnich 13 dni.

Fot. gdzieś z sieci - ale "kradzione" ponoć nie tuczą ;-)
Pierwsze jajo chyba nie zrobiło na nim dobrego wrażenia (a może był jeszcze za mały by się nim nacieszyć), bo w środku niespodzianką był różowy plastikowy pierścionek, który raczej nie przypadł mu specjalnie do gustu. Z ciekawości go zakładał, ale całe zainteresowanie nim trwało jakieś 2 minuty, potem rzucił w kąt i specjalnie do zabawy różowym pierścionkiem nie wracał. Z jednej strony pomyślałam sobie: Super - prawdziwy facet, czuje zew krwi! Z drugiej zastanowiło mnie jak to możliwe, że już potrafi ocenić krytycznie zabawkę - do tej pory tak nie miał.

Po kilku miesiącach znowu dostał jajo i się zaczęło, bo tym razem w środku mieliśmy malutkie autko, które do dziś bardzo lubi i często po nie sięga. Widział z jakiej szafki wyjęłam jajo, więc na drugi dzień o poranku wziął mnie za rękę, przyprowadził za rękę i stanowczo rzekł: Jajo! Jajo! Brrrrr.... Brrrrr.... - no proszę to pierwsza rzecz, która tak mu przypadła do gustu i zrobiła na nim takie wrażenie. Wytłumaczyłam mu, że jajo nie będzie codziennie, że to na specjalne okazje, no ale wiecie jak to jest, gdy się chce okazje znaleźć to się znajdowały. I tak to od tamtej pory takie okazje mamy dokładnie co drugi dzień. Niestety na autko już nie trafiliśmy, ale jajo nadal moje dziecko cieszyło i to nie tylko ze względu na walory smakowe. Był zatem jeszcze aniołek, żabka, minionek, króliczek i pan telewizorek. To zadziwiające jak taki maluch może się szybko przywiązać do jajowej niespodzianki.

Swoją drogą dziś kolejny dzień gdy wypada mi poszukać okazji i sama jestem odrobinę podekscytowana, bo ciekawa jestem co będzie w środku kolejnego jajka, tym bardziej, że nagle odkryłam, że jajka niespodzianki to nie tylko Kinder niespodzianki, ale mam tu do wyboru kilkanaście innych możliwości z kilku firm. Tym razem sięgnęłam po "Carsa" i jak autka w nim nie będzie to będę niemile rozczarowana.

Wracając jednak do tematu głównego, jak wiecie mamy ciągoty ku temu by czasem przeczesywać You Tubowy dziecięcy świat, w ostatnich dniach Alan nie wiem jakim cudem trafił na filmiki z jajkami niespodziankami. Zapytacie co można w takim filmiku obejrzeć? Ano: bardziej lub mniej wypielęgnowane dłonie odwijają te czekoladowe przysmaki ze złotek, potem otwierają niespodziankę i ją prezentują, i tak w koło Macieju, jedno po drugim.... Są filmiki krótsze, są dłuższe i wiecie co? Dzieci to oglądają! Masakra, ja już przy drugim jaju się nudzę, a moje dziecko patrzy i nacieszyć się nie może.


Możecie z ciekawości zerknąć choćby tu:


Zadziwia mnie, w tych wszystkich jajowych filmikach które krążą po sieci, że wszystkie w krótkim czasie osiągają setki tysięcy odsłon, a te które od lat krążą po sieci mają tak jak ten filmik ponad 500 milinów odsłon i ponad 2 miliony subskrybentów. Wyobrażacie sobie? Taka niskonakładowa produkcja, a widzów miliony, a stałych widzów uporczywie powracających takie rzesze, że sobie ich nie mogę wyobrazić. Może trzeba zmienić branże i zamiast przygotowywać kolejne "bajeczki z książeczki" nagrać jaja? Świat schodzi na psy.... znaczy jaja i to są naprawdę jaja!

Tak więc dziś czeka nas kolejna niespodzianka, znaczy muszę znaleźć kolejną okazję by dziecku wręczyć jajo i jak tam autka nie będzie to będę zrozpaczona.

Ps. Św. Mikołaj nie musi w tym roku przynosić paczek wypchanych słodyczami, bo wówczas to mi w biodra pójdzie (a nie narzekam na to by małe były) wystarczy, że jajo będzie :-) to przynajmniej Alan będzie się cieszył, a ja Singiel Mama zaoszczędzę trochę grosza. Bo wiecie jak to jest, grosz do grosza.... i będzie KOKOSZA, a jak będzie kokosza, to jaja też będą (ciekawe czy wiecie, że kura wcale nie potrzebuje koguta do tego by jajka znosić?).


8 komentarzy:

  1. Mój siostrzeniec się wściekł, gdy za którymś razem odnalazł w jajku księżniczkę-elfa. Rzucił o ścianę i powiedział: Jajko niespodzianka to wcale-niespodzianka. Biedny czekał na Minionka, miał już pełną kolekcję, brakowało mu dosłownie jednego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten ostatni etap, gdzie Ci brakuje tylko jednej figurki do zestawu musi być bardzo frustrujący. W sumie takie jajka, a mogą uczyć asertywności i pokory w oczekiwaniu, albo mogą pokazać cechu charakteru, których nie znamy, lub których się nie spodziewaliśmy.

      Usuń
  2. Ja uwielbia jajka niespodzianki. Co najmniej raz w tygodniu kupuje jedno sobie i M. :) Mamy cala mase zabawek z nich, ktore uporczywie zbiera moja mama. Ma cale kolekcje hipopotamow, krokodyli, pigwinow, lwow i innych z mojego dziecinstwa. Bedzie sie mial czym Kopernik bawic. Teraz szykuje sie z wyslaniem jajek do Stanow w ramach prezentu swiatecznego :) Mam nadzieje ze omina kontrole celna niezauwazone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takie upodobania to ja Cię nie podejrzewałam, wiem że gry Cię wciągają, ale jajowe kolekcje? W sumie figurkami z jaj też można grać :-)

      Usuń
  3. Jajka niespodzianki, mają już sędziwy wiek, już moja siostra się nimi bawiła i mieliśmy konkretną kolekcję. Później mój syn uzbierał całą mega kolekcję, lecz z biegiem czasu zaczęło brakować figurkom poszczególnych elementów utraconych podczas zabawy. W związku z tym, gdy syn wyrósł z kinderków, to powędrowały do kosza. Teraz rośnie kolejna jajo kolekcja u mojego siostrzeńca. Więc jak widać jest to zabawa, która przechodzi z pokolenia na pokolenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jestem w jajach jeszcze obeznana, czy kolekcje się powtarzają? W sumie widzę, że jaja jednoczą i że to takie rodzinne tradycje.

      Usuń
  4. U nas to juz stara historia,ale miło powspominac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj, kiedyś się wnucząt doczekasz i znowu się zacznie, tymczasem zapraszam do mnie na małą powtórkę z rozrywki :-)

      Usuń