niedziela, 15 listopada 2015

ROK TEMU O TEJ PORZE...

Fot. z albumu rodzinnego
Rok temu narodziła się w mojej głowie myśl: dlaczego nie spróbować? I tym sposobem rozpoczęłam pierwsze wirtualne kroki w blogosferze, myślałam nad nazwą i logo, nad tym co chcę pisać, czym się z Wami dzielić. Rok temu o tej porze byłam jeszcze na szczęśliwym macierzyńskim i zupełnie odległa wydawała mi się perspektywa powrotu do pracy w roli korpo-mamy. Rok temu o tej porze tryskałam pomysłami... ale czy teraz ich nie mam? Mam ich znacznie więcej niż było to rok temu, ale niestety siły trzeba mierzyć na zamiary, więc pomysły są, ale rodzą się wolniej niż bym chciała, jednak zamiast ich ubywać, to wciąż ich przybywa.



Dziś mogę pisać przy płomieniu świeczki urodzinowej, bo przecież dziś właśnie mija rok odkąd postanowiłam prowadzić mojego bardzo osobistego bloga. Pamiętam gdy z wypiekami na twarzy zamieściłam 15 listopada 2014 r. ten oto post: NOWE ŻYCIE i cieszyłam się jak dziecko z każdej nowej odsłony. Zresztą do tej pory cieszę się z każdego wpisu i każdego czytelnika. Piszę nie tylko dla siebie i Alana, piszę też po to by ktoś mógł to odczytać. Mój uśpiony przez lata osobisty literacki ekshibicjonizm tutaj wypłynął na głębokie morze. Tu dodaję sobie otuchy, tu kolekcjonuję piękne wspomnienia, tu też czasem dzielę się troskami, choć nimi staram się Was zbytnio nie obarczać, tym bardziej, że na przykład co kogo obchodzi, że dziś po raz kolejny w swoim życiu przepychałam zatkane rury żmijką o długości 7,5 metra. Żmijka weszła w całości, a rury jak zapchane tak zapchane... jutro jakoś sobie  z nimi poradzę. No ale przecież nie o tym miałam dziś pisać. Bo dziś przecież uroczysty i galowy wieczór mam, przy świeczce i w nocnej koszuli.

Zatem piszę i wspominam, bo zerkam z ciekawości na pierwsze moje piśmiennicze wyzwania z ubiegłego roku i w sumie cieszy mnie ich czytanie, bo są w nich emocje, które tylko ja znam. Nadal jestem Mama (z) pełną piersią, nadal MARZĘ. Patrzę na zdjęcia Alana.... jaki on był malutki, teraz z niego już całkiem fajny facet. Od tygodnia bardzo rozwinął swoje umiejętności językowe, uwielbia się bawić w powtarzanie wybranych wyrazów i tak w jego codziennym życiu pojawiły się takie wyrazy jak: gumka, kółeczko, gorące (to bardzo przydatny wyraz), bejbi, Jaś, jajo... a dziś zamiast wołanie BABA pojawiło się nagle BabciuUU! Tych wyrazów jest zapewne znacznie więcej, ale jakoś mi wyleciały teraz z głowy, hitem niedzieli było BABCIU i tyle w tym temacie.

Wiecie, że ostatnio pomyślałam, że blogowanie sprawiło, że poznałam całe rzesze ciekawych osób? Mimo tego, że ze względu na Alana jeszcze dużo czasu spędzamy w domu, to świat do którego rzadko wychodzę (szczególnie wieczorami i nocą) przychodzi do mnie. Kto wie... może gdyby nie ta wirtualna odskocznia i dopingowanie się dzięki niej, to może byłabym teraz sfrustrowana życiem, dopadła by mnie depresja? Nie mogę tego wykluczyć.

ROK TEMU... (z albumu rodzinnego)
Na szczęście przez ostatni rok naprawdę wiele zrobiłam, ale nie sama, bo miałam Przyjaciół, którzy pomagali. Dzięki Robertowi nagrałam "Bajeczki z książeczki", Biedronki dopingowały mnie na każdym kroku, Agi stawiała do pionu i zawsze kazała realistycznie patrzeć w przyszłość, Andrzej lektorskim basem wskazał mi kierunek i takim sposobem znalazłam Audio Blog gdzie dzięki Joli realizuję się, bo robię coś co lubię i mam nadzieję potrafię, czyli czytam :-)

Mogłabym wymienić jeszcze wiele osób, które odegrały dużą rolę w ostatnim czasie w moim życiu. Dobrze, że jesteście!

Najważniejszym jednak dla mnie skarbem jest moje dziecko.To dla niego mam siłę (choć czasem te fizyczne mnie opuszczają), by nadal swoją pasję rozwijać.


No to chyba pora zdmuchnąć płomień, tylko wcześniej pomyślę sobie jakieś "blogowe" życzenie...

Ps. 224 posty na 365 dni, to chyba całkiem przyzwoity wynik :-) choć przyznaję, że ostatnio mocno zwolniłam....



4 komentarze:

  1. Moniś wszystkiego najlepszego z okazji I rocznicy Twojego Blogowania. Życzę Ci wiele siły, wytrwałości i pomysłów na kolejne wpisy, które są bardzo mądre i ciekawe oraz wielu kolejnych lat w dalszym Blogowaniu :)
    Pisz dla nas Moniś, bo chcemy Cię czytać i słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gabunia, Ty też wracaj do pisania, choć z tego co widzę, nareszcie coś się u Ciebie nowego pojawiło. Za kilka chwil z przyjemnością się wczytam.

      Usuń
  2. Każdy rok coś dla nas znaczy. Ja dopiero dziś, na rozmowie w Urzędzie Miasta uświadomiłam sobie, że to już listopad. I tak smutno mi się zrobiło, bo wciąż mam przed oczyma ostatniego Sylwestra i to że wchodziłam w 2015 r. Rok 2015 się kończy, jesteśmy rok starsi, obłożeni kolejnymi doświadczeniami. Mój miniony rok był nietypowy, gdy coś szło pomyślnie, dla równowagi coś musiało się popsuć. Dlatego Kochana Tobie i synkowi życzę kolejnych lat najpiękniejszych, jakie możecie sobie wymarzyć, bo na to zasługujecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas biegnie za szybko, Tobie Aniu również życzę pomyślności i mam nadzieję, że autograf dostaniemy z Alanem przy zakupie pierwszej Twojej książki.

      Usuń