wtorek, 15 grudnia 2015

DZIECIĘCE MARZENIE SPEŁNIONE

Pamiętacie z dzieciństwa jakieś swoje małe naiwne marzenie? Ja takie miałam, piszę specjalnie w czasie przeszłym, bo wraz z wiekiem marzenia się zmieniają, ale też mogę śmiało tak napisać, bo w tym roku właśnie się to naiwne dziecięce marzenie spełniło.

Otóż jak byłam mała, to marzyłam o tym, by ktoś mnie zaskoczył i wysłał mi jakąś paczkę. Dodam, że nie miałam marzeń co do zawartości tej paczki miał się liczyć fakt, że przyjedzie ona pocztą i będę się cieszyć tym, że ktoś dobrze mi życzy i o mnie pozytywnie myśli. Najważniejszy w tym wszystkim miał być efekt zaskoczenia, bo miała być to paczka "niespodziewajka". W środę gdy wracałam z pracy dzwoni telefon, to moja Mama, która mówi:

- Moniko kurier przywiózł paczkę, odebrałam. Całkiem spora coś Ty znowu kupiła? - ja zdziwiona przeczesuję wszystkie ramy swej pamięci i nic... pustka...

- Mamo nic nie zamawiałam! A kto jest nadawcą?
- Nie wiem, bo nie potrafię odczytać, tak słabo napisane.
- A płaciłaś coś?
- Nic, dlatego odebrałam.


Czujecie ten dreszczyk emocji? Już by się chciało po tę paczkę sięgnąć jak po kawałek pysznego tortu, a tu jeszcze minie przynajmniej godzina nim dojadę z pracy do żłobka i ze żłobka do domu. W brzuchu zaczynają buszować miłe motyle, które powodują stan euforii (motyle chyba nie powinny się kojarzyć jedynie z zakochaniem, bo w momentach ekscytacji też występują - przynajmniej u mnie). Co to za paczka, kto o mnie lub o nas pamiętał? Jak to tak? Nareszcie doczekałam się tej swojej wymarzonej paczki, niesamowite, że stare marzenie może się spełnić.Zaczynam więc rozmyślać...

Wiecie jak to działa? Dobro powraca. Wiele razy w swoim życiu też starałam się pomagać i zaskakiwać prostym działaniem nawet samą siebie. Kilka dni temu wchodząc do sklepu zobaczyłam po raz kolejny Pana który po prostu stoi godzinami przed sklepem. Nie potrafi żebrać, ale liczy na pomoc. Z zasady pieniędzy nie daję, ale tym razem kupiłam mu bułkę, kawałek dobrej kiełbasy i trochę ciastek. Zamiast włożyć coś do koszyka ze zbiórką żywności dałam jemu tych kilka rzeczy. Przyjął. Od razu zaczął jeść. Był głodny. Już wiem, że pewnie częściej włożę coś dodatkowego do koszyka, o ile tylko będę w stanie, ale jak się daje, to i na koncie tych drobnych nie brakuje (jakoś same się mnożą?). Nie wiem jak to działa, ale wtedy, gdy trzeba jest i starcza na wszystko.

Życie nie polega jedynie na przyjmowaniu i oczekiwaniu na to, że coś dostaniemy, życie to praca, ale życie też daje nam możliwość obdarowywania i sprawiania prezentów. A sprawianie prezentów jest równie przyjemne, co dostawanie ich.Wróćmy jednak do mojej paczki "niespodziewajki". Przyszła do mnie tuż po 6 grudnia. Rozemocjonowana dojechałam nareszcie do domu i nawet się nie rozpłaszczyłam by sprawdzić od kogo to. Faktycznie ledwo było widać napis, ale znalazłam od K.P. to mój wieloletni wirtualny przyjaciel z którym kontaktuję się może nie za często, ale wiemy, że możemy na siebie liczyć w chwili gdy jest potrzeba rozmowy. To też samozwańczy wirtualny Dziadek Alana, którego sobie bardzo cenię za wielką elokwencję, życiową mądrość i realizm.
Nawet nie wiecie jak wielką radość mi sprawił swoim podarunkiem. Otworzyłam paczkę, a w niej list, napisany odręcznie, wiele ciepłych słów, a do tego dołączony bardzo ciepły i bardzo duży koc, własnoręcznie uszyty!

K.P. to naprawdę niesamowite, że spełniłeś moje marzenie z dzieciństwa, nie mogę nadal w to uwierzyć. To fantastyczne uczucie wiedzieć, że jest ktoś, kto naprawdę mnie bardzo lubi, ot tak, bezwarunkowo. Dziękuję Ci bardzo!

Zdjęcia z kocem pewnie dopiero zrobimy, obiecuję. Tymczasem Alan i ja okiem Przyjaciółki Agi Krzywoń, z dedykacją dla Alanowego wirtualnego Dziadka.







Do usłyszenia - zapewne w Audio Blog - koniecznie posłuchajcie!







8 komentarzy:

  1. Faktycznie bardzo miły i ciepły gest ze strony tego uprzejmego pana. Zobacz jak niewiele na prawdę trzeba, by kogoś uszczęśliwić. Czasem wystarczy uśmiech, czasem dobre słowo, albo jakiś miły gest, ot tak i człowiek czuje się wyjątkowy, doceniony, potrzebny.
    Marzenia miałam i mam od zawsze, głównie tyczą się lepszego samopoczucia, trochę spokoju i wytchnienia od chorób, lekarzy i szpitali. Innych marzeń nie pamiętam, bo te tak oczywiste przesłoniły mi wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabuniu, gdybym tylko mogła jakoś Twoje marzenia spełnić, albo zrobić coś co by je pomogło zrealizować... gdyby tylko było to możliwe, to od razu bym się wzięła za ich realizację.

      Usuń
  2. Też uważam, że dobro powraca :) A Twoja historia jest tego najlepszym przykładem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Eve, ze masz podobne zdanie na ten temat :-)

      Usuń
  3. Zrobiło mi się ciepło na sercu w ten grudniowy poranek:-) Pozdrawiam Twojego bezinteresownego przyjaciela,Samozwanczego Dziadka Alana.Napiszę jeszcze,że sama doświadczyłam od Ciebie nie raz,i nie dziesiece razy,bezinteresownego wsparcia,zmotywowalas mnie skutecznie w chwili kiedy dopadlo mnie uczucie znużenia i wiary w sens pewnych wydarzeń w zyciu.Dziękuję za Twój czas,zapał, optymizm i przykład, że jak się chce to można góry przenosić. Na skrzydlach oprymizmu i pozytywnej energij przyjaciół :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lunka, staram się jak mogę. To kiedy kolejne nagrania do aplikacji Audio Blog? A Wy czy ją już zainstalowaliście na swoim smartfonach i tabletach? Jeżeli tak, to bierzcie smartfony i tablety znajomych, rodziny, przyjaciół i też im zainstalujecie, niech słuchają, a co! A tak zupełnie serio, to początek bytu tej aplikacji więc każde pobranie apki jest dla nas na wagę złota! DO POSŁUCHANIA!

      Usuń
  4. Bardzo miły gest :) Ja zostałam kiedyś kompletnie zaskoczona kartką-niespodzianką. To dłuższa historia, bo wysłał mi ją Polak poznany za granicą, z którym rozmawiałam może ze dwie godziny i któremu nigdy nie podawałam swojego adresu :) A teraz zapisałam się do międzynarodowego programu Secret Santa. Zostałam wylosowana do wysłania paczki jednemu chłopakowi z Ameryki (i już czekam na reakcję:)) i do mnie idzie już paczuszka z jakiegoś kraju. Umieram z ciekawości skąd i co to będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o tym programie: Secret Santa - świetna sprawa i zabawa. Pochwal się co mu wysłałaś i pochwal się co Ty dostałaś gdy już otrzymasz paczkę niespodziankę :-) ciekawość mnie zżera!

      Usuń