niedziela, 27 grudnia 2015

TAKIE TAM POZBIERANE PO ŚWIĘTACH MYŚLI

Fot. Aga Krzywoń
Lubie patrzeć na Syna gdy ten śpi. Jego wyraz twarzy jest taki spokojny, niewinny, oddech równy. To dziwne, ale taki widok potrafi mnie cieszyć. Ten moment zawieszenia na minutę, maksymalnie dwie tak doładowuje, że ma się siły na wiele kolejnych dni.

Szkoda, że nie pamiętamy swojego dzieciństwa. Gdzieś w podświadomości oczywiście są zapamiętane i wyuczone właśnie we wczesnym dzieciństwie sceny i zachowania. To właśnie ten okres w naszym życiu, który przez wielu rodziców jest traktowany po macoszemu ma bardzo duży wpływ na charakter i ukształtowanie nas. Alan ma już dwa latka przed drugimi urodzinami zaskoczył mnie i zaczął poszczególne wyrazy odmieniać, pytam go:

- Kto to?
- Ciocia Jola
- A gdzie idziemy? Do...
- Cioci Joli.

Niesamowite, że małe dzieci tak szybko łapią podstawy naszego języka. Właściwie wszelkich języków które im serwujemy we wczesnym dzieciństwie.



Zawsze sobie obiecałam, że w momencie gdy będę miała swoje dziecko to powstrzymam się przed zdrabnianiem typu:
- A ćo to słonećko? Ćo śę śtało? Ziaziu?
Nie było łatwo, bo w niektórych sytuacjach łapałam się na tym, że mam ochotę na tego typu "zdlobnienia". Na szczęście udało mi się i mam nadzieję, że to moje zachowanie będzie miało wpływ na językowe umiejętności Alana.



Fot. Aga Krzywoń
Staram się go na każdym kroku zarażać pasją do "ładnego" mówienia. Dbam też o ton wypowiedzi. Czy wiecie, że takiemu maluchowi warto serwować czasem przerysowane uczucia? Właśnie teraz zaczyna się uczyć tego co to złość, wstyd, radość, strach... właśnie teraz na nowy sposób zaczyna odkrywać świat i po swojemu na nowo układać w swojej małej główce. Wcześniej wiedzę pochłaniał, teraz zaczyna sobie to procesować i porządkować. Wszystko sobie szufladkuje: to dobre, to złe, to takie emocje, a to takie, tego używamy w tej sytuacji, a tego w tej, a tak nie powinniśmy się zachowywać. Nic dziwnego, że dużo literatury powstało o tym okresie życia i tak zwanym buncie dwulatka, bo dziecko zaczyna zdobywać nowe umiejętności i teraz kształtuje swoje własne JA.

Przez ostatnie dni dużo obserwuję Alana. To nieco inny świąteczny czas, pełen gości lub wychodzenia w gości. Pełen prezentów i nowych miejsc, czasem i nowych twarzy, i wiecie co? - jestem z niego dumna, bo znosi to bardzo dzielnie. Poznanie nowego miejsca trwa do 10 minut, potem Mama jest potrzebna kontrolnie od czasu do czasu. Zaskoczył mnie tym, że potrafił roznosić prezenty do ich adresatów i nie trzeba było wskazywać do kogo ma podejść, wystarczyło podanie imienia. W gronie 12 osób to był nie lada wyczyn jak na dwulatka, przynajmniej tak mi się wydaje. Tym bardziej, że nie widujemy się codziennie tylko od czasu do czasu.

Smartfon, którym od miesiąca się cieszę daje mi możliwość nagrywania tych różnych ważnych momentów w życiu, ta nowa technologia pozwala też Alanowi na powracanie do tego co ważne w Jego dziecinnym życiu. Widzę, że bardzo często sięga po filmik z Shilą (psem Gabuni, o którym niedawno pisałam), czy też z Mikołajem, ostatnio hitem jest układanie nowych klocków z kuzynką.

Roczna JA :-)

Jaka szkoda, że nie pamiętamy swojego dzieciństwa, mnie z tamtego okresu zostało tylko jedno zdjęcie, kolejne mam jako pięciolatka.Wiem, że to ja stoję teraz na straży wspomnień mojego dziecka. Dlatego piszę, by nie zapomnieć. Dlatego do jego magicznego pudełka raz po raz dokładam jakieś rzeczy.

Wspomnienia to piękna rzecz, której nam nikt nie odbierze. Trzeba o nie dbać. Należy też żyć tak, by mieć co wspominać.

Pozdrawiam wciąż jeszcze Świątecznie! Jutro do pracy. 


6 komentarzy:

  1. Znakomicie, że d basz o to by mówić do synka bez zdrobnień:) I jak widać, poziom umiejętości językowych maluszka rozwija się obiecująco.
    Jesteś z wykształcenia radiowcem, więc zapewne Alan ma dobra pamięć słuchową.No i rewelacyjny pomysł by powierzyć mu rozdawanie prezentów.Dwulatek kipi energią, fajnie jest ją dobrze spożytkować:). Moje pierwsze zdjęcie, na którym widać moją buzię mam z moich pierwszych urodzin.Rzeczywiście, nasze lata dziecięce i dzieciństwo naszych dzieci to kosmiczna róznica.Mam tylko nadzieję, że nasze mamy kochały nas równie mocno w dzieciństwie jak my teraz nasze pociechy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno jest pewne inwestuję w jego mowę, bo wiem, że go ciągnie do mikrofonu, kilka wierszyków już wspólnie nagraliśmy :-)A co do zdjęć, muszę wreszcie kilkadziesiąt wybrać i wywołać, bo w wersji elektronicznej to nie to samo.

      Usuń
  2. Fajnie jest zbierać pamiątki, czy rejestrować wydarzenia z przeszłości, by potem móc sięgać i przeżywać je na nowo. Mój syn co jakiś czas pyta mnie o moją przeszłość, czy o jego dzieciństwo. Lubi oglądać zdjęcia gdy był mały, a ma ich całkiem sporo.
    Co do zdrabniania i zmiękczania też czasem mi się coś wyrwie, ale staram się jednak mówić normalnie, bo dziecko zaczynając mówić z reguły naśladuje nas samych. Mój syn zaczął mówić, gdy miał dwa latka z hakiem, ale za to od razu mówił czysto i pełnymi zdaniami. Potem w okresie przedszkolnym zaczął przekształcać niektóre słowa, czy literki w zupełnie coś innego, lecz parę odpowiednich ćwiczeń słownych załatwiło wszelkie problemy z wymową. Alan to mądry chłopczyk i ma bardzo mądrą i rozsądną mamę, więc na pewno w lot złapie o co w tym wszystkim chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jeszcze anegdota z Alanem w roli głównej. Pytam się go rano co Ci się śniło, a On na to: Traktoreczek! - a ja sobie wtedy myślę jak on to słowo wykombinował, przecież go z moich ust nie usłyszał, ale wtedy sobie przypominam, żłobek - tam nie mam bezpośredniego wpływu na wymowę.

      Usuń
  3. Też żałuję, że tak mało pamiątek zostało z mojego dzieciństwa, ale cóż począć - takie czasy były :)
    Super, że zaszczepiasz w swoim synku pasję do ładnego mówienia - nasz język bardzo kuleje, gdy się słucha współczesnych dzieciaków.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joł, joł... pozdro Eve! ;)
      A co do pamiątek, lepiej późno niż wcale, więc dbaj teraz o to by były, jestem pewna, że o to dbasz już od lat.

      Usuń