czwartek, 24 grudnia 2015

ZDĄŻYLIŚCIE ZE WSZYSTKIM?

Miałam plan, który zrodził się w mej głowie już w listopadzie. Jeżeli tylko się uda, to wezmę urlop w grudniu i się udało! Byłam pewna, że wówczas spokojnie zdążę z imprezą urodzinową Alana, potem z wigilijną wieczerzą, że odkurzę blog i nawet opiszę kilka wspomnień, które chcę zachować w pamięci, do sprzątam dom.... ogólnie nadrobię wszelkie zaległości... plan diabli wzięli mimo, że już od 11 grudnia nie chodzę do pracy. Wiecznie coś staje na drodze. Albo coś co planowałam robić dzień, robię trzy dni, tu się coś popsuje, tam trzeba podjechać itd... nawet słynną trzydniówkę zaliczyliśmy z Alanem, czyli chytry plan: dziecko do żłobka, a Matka nadrabia zaległości poniósł porażkę po całej długości. W sumie to chyba nie ma się czym chwalić, no chyba że tym, że mimo wszystko nie wpadłam w gorączkę przedświąteczną i nasz "święty spokój" wciąż nam towarzyszy.

Pamiętam jak przed laty przygotowaniom do świętowania towarzyszyły mi duże nerwy, jak dobrze, że to już minęło. Nikt mnie nie popędza, nikt nie patrzy na ręce. Zdążę to zdążę, nie zdążę, to będzie mniej do zjedzenia i tyle :-) co do sprzątania, coś tam zrobiłam, może nie wszystko co chciałam, ale zrobiłam, z tego trzeba się cieszyć, a nie rozpaczać nad tym co by mogło być. Grunt, że choinka stoi, trzydniówka minęła (nomen omen dziwna nazwa dla choroby która trwa przynajmniej 5 dni).

Jeszcze tylko sernik, pierogi i uszka i będzie można zacząć wspólnie z najbliższymi świętować.

Za to cieszę się, bo nareszcie złożyłam kojec. Ten ze zdjęcia poniżej - fajny, bo nawet ostatnio bawili się w nim świetnie Alan z Karolem.







Na wszystko nadchodzi odpowiedni czas i pora. Mój salon za to teraz został równo podzielony na dwie części: jest zatem salon oraz bawialnia i w sumie zupełnie mi to nie przeszkadza, że te dwa style teoretycznie do siebie nie pasują, grunt, że u nas się uzupełniają! 

Gorąco i świątecznie Was pozdrawiamy. Niech święta te będą nie tylko radosne, ale też rodzinne i spokojne. Niech zdrowia Wam nie brakuje, a brzuchy niech trawią bez wzdęć i bólów wszystkie wspaniałości jakie pojawią się na świątecznym stole!

4 komentarze:

  1. Wesołych Świąt :) Radości, miłości i prawdziwej świątecznej magii spełniającej życzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ciężko jest się wyrobić ze wszystkim. Jakoś do końca nie byłam specjalnie zaangażowana w przygotowania do Świąt ponieważ nie wiedziałam, czy uda mi się do nich dotrwać. Jednak udało mi się, więc w ostatniej chwili wszystko robiłam. W wigilię byłam nawet w Agata Meble pół godziny przed zamknięciem po ostatnie prezenty :) ale udało się, piernik upieczony, choinka ubrana, posprzątane i prezenty zrobione :) Da się? No jasne, że się da, tylko trzeba się mocno spiąć i po kłopocie :)
    Spokojnego dalszego świętowania życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w środę w pół godziny kupiłam wszystkim prezenty :-) da się? Da! Choć w sumie sama się dziwiłam, że tak szybko mi poszło.
      Czas leci jak szalony, już prawie po świtach, dobrze, że 27 grudnia to niedziela.

      Usuń