piątek, 11 listopada 2016

Kto Ty jesteś?

Dziś krótko, świątecznie i na temat!
Nie ma co się rozpisywać, święto na czerwono zapisane w kalendarzu z którego powinniśmy być dumni. Z tej okazji zapraszamy Was do posłuchania :-)


 


Chcecie więcej, to pobierzcie darmową aplikację na smartfony i tablety (Android i iOS), w sklepach szukajcie AudioBlog z taką ikoną:








A potem, to już proste wybieracie najnowsze i tam znajdziecie w zakładce AudioKids więcej wierszy Władysława Bełzy i nie tylko. Gorąco Wam tę aplikację polecam, bo to produkt w 100 % polski, a kogo mamy wspierać jak nie naszych?

Zresztą sami wiecie jak to jest, przebić się na rynku jest bardzo trudno, więc jeżeli możecie nas wesprzeć ściągnięciem aplikacji korzystaniem z niej to już dla nas jest bardzo dużo.
Dodam, że Singiel Mama bardzo często tam gości :-)


poniedziałek, 7 listopada 2016

JAK SZUKAĆ DRUGIEJ POŁÓWKI?


www.pixabay.com
Kogo by nie zapytać, to każdy ma pewnie inny sposób na wielką miłość. Bo zakładam z góry, że nie szukamy byle jakiego Partnera, pierwszego lepszego z brzegu, tylko mamy swoje wymagania, bo szukamy miłości na dobre i na złe.
Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, bo sama dwukrotnie popełniłam błąd i wpadłam w „sidła związku” z osobami, które w trudnym dla mnie czasie okazały mi zainteresowanie i „niby miłość”. Teraz jednak wiem, że trzeba się do ewentualnego „bycia razem” przygotować i nie warto okazywać płomiennego uczucia wówczas, gdy w naszym życiu dzieje się coś złego, bo być może wtedy na siłę szukamy Partnera i oparcia, a to niestety rzadko kończy się słowami: „… i żyli długo i szczęśliwie”. W oparciu o swoją przeszłość przygotowałam więc kilka , prostych zasad, które powinny pomóc nam uniknąć rozczarowania.

1. NIE SZUKAJ NA SIŁĘ – nasze życie to taka amplituda, która raz się wznosi ku górze, zaś kolejnym razem ciągnie nas w dół. Szukasz swojej drugiej połowy, to na „łowy” wyruszaj wówczas gdy jesteś w dobrej kondycji psychofizycznej. Jeżeli jednak zdarzy się potencjalny Partner w trudnym dla Ciebie okresie, to choćby nie wiem jak ta miłość była płomienna wstrzymaj się z życiowymi decyzjami – jak kocha to poczeka, a związek w tym czasie dojrzeje.

niedziela, 23 października 2016

ZAPALENIE KRTANI, ZIMNEM JE POTRAKTUJ!



W ostatnim czasie udało nam się wyjechać na weekend z Przyjaciółmi na termy. Zabawa była przednia, towarzystwo cudowne, woda oczywiście ciepła. Dzieciaki się wybawiły, my spędziliśmy miło czas... ot takie oderwanie od rzeczywistości. Weekend minął, wróciliśmy do domu. Wieczorem jak zawsze przed poniedziałkiem położyłam Alana spać jak mantra powtarzając, że bardzo wcześnie rano będę go budzić, bo ja idę do pracy, a on do żłobka, więc jacy będziemy? Rzecz jasna DZIELNI! W sumie odkryłam, że sposób ten na moje dziecko działa. Zasnął...





*nie chce Ci się dalej czytać? Możesz posłuchać. Więcej podcastów nie tylko z mojego bloga DO POSŁUCHANIA tylko w aplikacji www.audioblog.pl do ściągnięcia na smartfony i tablety. Polecam!

wtorek, 27 września 2016

GDY MUSIMY ZOSTAĆ W DOMU...

Dopadł nas wirus. Od czwartku dzielnie w domu walczymy, z przebłyskami powrotu do zdrowia, no ale, ze z niedzieli na poniedziałek było tak zwane "załamanie zdrowia" to ten tydzień za namową lekarza zostajemy w domu.
Wiecie jak to jest z prawie trzylatkami? W łóżku nie usiedzą, na zewnątrz nie mogę z nim póki co wyjść na dłuuuuugi spacer, więc trzeba ten czas jakoś zorganizować. Zainspirowana książką, którą właśnie kupiłam: "Wielkie gotowanie na ulicy czereśniowej" wzięliśmy się zatem za pierniki, bo produkty na nie były pod ręką. O samej książce jeszcze wkrótce Wam napiszę, ale teraz zapraszam do galerii, bo z wielkimi wypiekami na twarzy wzięłam się za robienie zdjęć mojemu małemu cukiernikowi :-)









wtorek, 20 września 2016

TABLICZKA CZEKOLADY NA RAZ

O tak, dziś bez wyrzutów zjadłam tabliczkę czekolady i to w całości! Nareszcie po ciąży, macierzyńskim, karmieniu, czyli w sumie po ponad 3 latach wróciłam do tego co lubię. Mniej więcej raz na miesiąc daję sobie bowiem jedną rurką upuszczać krew, a drugą wtłaczać osocze. Znowu oddaję płytki!
Może to taki mój mały fetysz, ale naprawdę to lubię! Myśl, że komuś mogę pomóc jest tu oczywiście na pierwszym planie. Nie będę Wam zatem pisać jakie to ważne, bo to jest ważne i kropka, a może powinnam powiedzieć i nitka.... czerwona nitka ;-)

Zresztą opowiadać też za wiele nie będę, zerknijcie do galerii jaką z tej okazji stworzyłam, zaś całą resztę doczytajcie na stronie: twojakrew.pl, specem nie jestem, a tam fachowcy podpowiadają co i jak. Więc o ile tylko zdrowie nam na to pozwala, to warto oddawać krew i..... nitka, czerwona rzecz jasna! (fot. singielmama.eu)


środa, 31 sierpnia 2016

KONIEC WAKACJI? NIC BARDZIEJ MYLNEGO!

Lato, lato... ostatni dzień sierpnia miałby być zwiastunem jesieni? Nigdy w życiu! Czy ostatni dzień sierpnia to koniec wakacji? Za kilka lat pewnie tak będę mówić, ale teraz: nigdy w życiu! Jestem młodą matką, hmmmm... ok  powiedzmy to inaczej... młodą stażem ;) a więc moje dziecko nie jest zobligowane do tego by 1 września stawić się entuzjastycznie w szkole. Uffff... co za ulga... w sumie finansowa też, bo wyprawki szykować nie muszę, a skoro jest oszczędność (wirtualna), to w takim razie można planować kolejne podróże i jakby na to nie patrzeć wciąż je możemy nazywać wakacyjnymi, bo przecież astronomiczne lato wciąż trwa. No i przyznam Wam się, że już w głowie rodzi nam się plan, bo jak nigdy w tym roku się napodróżowaliśmy! No i skoro już po "sezonie" to warto planować, bo znowu jest taniej.

Ale wracając do tematu wakacji, 9 lat nigdzie nie jeździłam i obiecałam sobie, że gdy tylko z Alanem wyjdziemy ze żłobkowych chorób, to będziemy bywać tu i tam, no i się nareszcie udało!

Od czerwca począwszy zaliczyliśmy: Bałtyk w Pobierowie, w lipcu z przygodami samochodowymi węgierskie termy i tamtejsze ZOO, w sierpniu rodzinnie i weselnie Opolszczyznę, a tydzień później wrocławskie ZOO też z przygodami, ale autobusowymi. Dużo by opowiadać, tym bardziej, że we Wrocławiu spaliśmy  u Asi, którą poznałam właśnie dzięki Singiel Mamie. Dziś jednak skupię się na niewielkich wspomnieniach Bałtyk vs Węgry.

Wiecie jak to się mówi: Polak - Węgier dwa bratanki... gdybyście mnie jednak zapytali co bym wybrała kolejnym razem: rozkapryszony Bałtyk czy całkiem ciepłe Węgry, to mimo tej wielkiej braterskiej przyjaźni stawiam na Bałtyk!

BAŁTYK - Pobierowo

Gdy planowałam wyjazd to spakowałam mnóstwo ciepłych ubrań, liczyłam się z tym, że pogoda raczej nam nie dopisze, ba nawet cieszyłam się, że mogły występować burze, bo wtedy ponoć jodu więcej. Za swojej młodości zaledwie 2 razy byłam nad naszym morzem, już nie pamiętałam jak to jest. Ciekawa byłam swoich wrażeń i tego jak to przyjmie Alan. A Alan był zachwycony, mimo, że pierwszego dnia przydały się kurtki zimowe, zresztą sami zobaczcie:


niedziela, 26 czerwca 2016

LATO LATO LATO CZEKA!

Udało się! Ja po 9 latach nareszcie wybrałam się na wakacje, Alan mi oczywiście towarzyszył i to był jego pierwszy wakacyjny wyjazd. Po powrocie znad naszego Bałtyku chciałabym wykrzyczeć: ależ było CUDOWNIE! Nie przesadzam, nasz reset trwał zaledwie tydzień, ale ten tydzień miał wielki wpływ na mnie i moje dziecko.

W drodze nad Bałtyk, piękna ta nasza Polska!

sobota, 28 maja 2016

TAKI BYŁ MÓJ DZIEŃ MATKI :-)







W sumie to nic do tego już nie muszę dodawać, bo to był piękny dzień, mimo tego, że tym razem to mnie dopadł jakiś wirus i rozłożyłam się na łopatki.


"Droga Mamo co Ci dam?
Jedno serduszko tylko mam.
A w tym serduszku różyczki kwiat,
żyj nam Mamo, żyj sto lat!"


Dziękuję Alanku i dziękuję Babciu, bo to dzięki Tobie Alan tak pięknie mnie wita teraz każdego dnia! A dziś nawet po raz kolejny dostałam od niego bukiet dzikich różyczek, takich zerwanych przed domem :-) to będzie naprawdę fajny dzień.

środa, 4 maja 2016

CHCIAŁABYM POWIEDZIEĆ

Chciałabym powiedzieć, że już wracam do wirtualnej matni, no ale to chyba jeszcze nie ten moment bym znowu mogła dzień w dzień, albo jak to bywało przez rok noc w noc siadać przed komputerem by snuć swe opowieści na temat życia. W sumie to chyba dobrze, bo to oznacza, że wiele się u nas dzieje. Czasem mi się wydaje, że czas tak szybko pędzi, że nim się obejrzę to moje dziecko będzie już pełnoletnie. Próbuję złapać oddech i nie ma na to czasu, też tak macie? W wirtualne sidła zatem jeszcze nie wpadnę, ale postaram się tu zaglądać częściej.

Ostatnie nasze miesiące obfitowały dalej w żłobkowe choroby, do tego dopadła nas plaga myszy, która wymusiła remont i rury w kanalizacji się pozatykały, trzeba je było też zmieniać na nowe. Nie ma co jednak narzekać, bo mimo wszystko zawsze wychodzimy jakoś obronną ręką. Żłobkowe choroby przejdą, myszy już nie ma, ale i tak myślimy dzięki temu by postarać się o kota, a pozatykane rury są już wymienione. Czasem mi się wydaje, że mam chyba jakiegoś anioła stróża, który nie daje mi do udźwignięcia więcej niż mogę. To co się dzieje, to przecież pikuś, nie walczymy ani o życie, ani o przetrwanie choć przyznam, że łatwo nie jest, ale mogłoby być znacznie gorzej.
Ps. może ktoś ma pożyczyć maszynkę do drukowania pieniędzy ;)



fot. z albumu rodzinnego

piątek, 18 marca 2016

SPOTKAJMY SIĘ

Takie to piękne miejsce na spotkanie znalazłam :-) co Wy na to?
Ośrodek Wypoczynkowy Pod Wulkanem Kluszkowce
Marzy mi się weekend w dobrym towarzystwie. Obecnie jednak ze względu na dziecko jestem raczej postrzegana jako mało towarzyska singiel mama, no bo gdy nawet mam zaproszenie, to mogę przyjechać, ale zastrzegam, że przyjadę z dzieckiem, a wiecie jak to jest, nie wszędzie się da z dzieckiem.
Wiecie na co mam ochotę? Na weekend wyjazd, gdzie spotkam ludzi podobnych do mnie, którzy mają dużą tolerancję na towarzystwo dzieci. W swoich marzeniach brnę dalej: marzy mi się weekend w czasie którego zyskam coś dla swojego ducha, niech będzie też zatem spotkanie z Coachem, który naładuje moje akumulatory (które niestety po powrocie do pracy z macierzyńskiego bardzo szybko się rozładowują). No ale jak będą spotkania z Coachem, to kto się wtedy zajmie moim Synem czy innymi dziećmi? Zatem potrzebny jeszcze byłby animator i bezpieczne miejsce zabaw dla dzieci. Z rynkowych ofert najbardziej mi się spodobała taka: http://kochanie.pl/warsztaty-i-coaching-dla-singli/  no ale nie jest ona szyta na naszą miarę, bo to przecież zaproszenie dla typowego, rasowego Singla bez opcji: DZIECI!

piątek, 11 marca 2016

SIWY DYM

Jak nie urok, to... szkoda słów, zawsze musi się coś dziać. Zatem jak nie ganiam za myszami, to kolejna rura się przytyka, a ja znowu wzywam mojego ulubionego Szambelana. Czyszczenie pieca, dbanie o rodzinny ogień... No ale dziś to już ten piec o który dbam jak tylko najlepiej potrafię, przeszedł sam siebie.

Po pracy podjeżdżam z Alanem pod dom, patrzę, a przed wejściem do piwnicy jakiś taki jakby przypalony i lekko sfatygowany węgiel w czterech wiaderkach. O co chodzi myślę i zaczynam się zastanawiać, czy ktoś mi chciał sprawić prezent przywożąc lekko zużyty opał? Wchodzę do domu i już czuję nosem, że coś jest nie tak. Śmierdzi i to nie myszami, ale śmierdzi spalenizną. Tysiąc myśli przebiega mi przez głowę. Moja Mama zaczyna snuć opowieść:
- Wiesz nie chciałam do Ciebie dzwonić i Cię martwić, ale miałam tu siwy dym i to dosłownie. koło 9.00
poczułam dziwny zapach, poszłam za nim, otwieram Wasz pokój, a tam siwy dym. No to chwyciłam za telefon i dzwonię po sąsiedzką rodzinną pomoc. Pomoc przyszła, a może nawet przybiegła bardzo szybko no i okazało się, że piec się tak zadymił, bo nie mógł przestać pobierać węgla - nomen omen wczoraj dosypaliśmy do pełna podajnik, więc miał co podawać.

czwartek, 25 lutego 2016

CZESKI FILM

Niech tytuł Was nie zmyli, to nie będzie recenzja czeskiego filmu, ale opowieść z mego życia ze scenariuszem rodem z czeskiego filmu ;-) To pojęcie lata temu pewnie miało swój wydźwięk, bo teraz kinematografia czeska jest bardzo przyzwoita.

pixabay.com

Wracając jednak do tematu głównego, opowieść sięga jeszcze moich czasów małżeńskich. Mój EX dosyć często wyjeżdżał na zagraniczne wojaże. Pewnego pięknego poranka miałam zatem zaszczyt odwozić go na lotnisko. Nieśpiesznie jechaliśmy zatem w kierunku portu lotniczego, był mały korek, ale się w sumie nie stresowaliśmy, no bo przecież nie można się spóźnić na samolot. W sumie jeszcze trochę przepisowego czasu było by stawić się do odprawy (tym bardziej, że miał jedynie bagaż podręczny). Przejechałam przed wejściem na lotnisko, kolejne 5 minut zajęło mi parkowanie, wreszcie dotarliśmy na miejsce. Szukamy odpowiedniej kolejki - jest! Wyświetla się na monitorze dumny napis Frankfurt - odprawa, podchodzimy i.... napis znika, w tej sekundzie zakończono odprawę pasażerów na ten lot. Wyobrażacie sobie nasze miny?

poniedziałek, 15 lutego 2016

WE DWOJE, CZYLI PO WALENTYNKOWA ZADUMA

Od blisko 3 lat jestem zakochana. Gdy tylko dowiedziałam się o ciąży to od razu wiedziałam, że tę istotę którą noszę pod sercem pokocham najbardziej na świecie. Czy w lutym zatem świętujemy? Myślę, że tak, bo zakochanie nie musi dotyczyć jedynie par, to przecież okazywanie miłości... miłości która ma różne oblicza.

Oczywiście miło byłoby spędzić walentynkowe popołudnie (z naciskiem na wieczór) z ukochanym, przy świecach, winie i pysznej kolacji, gdzieś w tle pewnie by nam wówczas towarzyszył stukot małych stóp, ale czy mogę narzekać na to, że spędziłam ten wieczór we dwoje tylko z moim Synem?

czwartek, 4 lutego 2016

WYRWAŁAM CHWASTA

Pewnie się zastanawiacie czemu rzadziej tu bywam, otóż nie zakochałam się, nie ma takiej opcji, czas który mogłabym spędzać przed komputerem poświęcam sobie i dziecku, taki mały odwyk, albo zmęczenie materiałem :-) jak zwał, tak zwał, ale dziś zatęskniłam, bo muszę się pochwalić, upiekłam pączki ziemniaczane. Tak, tak kilo mąki i kilo ziemniaków, drożdże, trochę jaj i margaryny i dwie łyżki spirytusu, trochę marmolady własnej roboty i takie oto dorodne sztuki mi wyszły, z których po tak zwanej rozdawce zostały już tylko 3 szt.



sobota, 23 stycznia 2016

STARY PIERNIK

Jak to się mówi: kto zjada ostatki jest piękny i gładki, no i takim to sposobem nie licząc na botox (a licząc właśnie na te ostatki) siedzę przy zimowej herbacie (z imbirem, miodem i cytryną) i wcinam świątecznego piernika, którego resztka mi jeszcze została. Nawet nie jest taki twardy :-) właściwie to dziwne cisto, które bardzo długo utrzymuje swoje walory i jestem pewna, że zatrucia po nim nie będę mieć.

Tak więc siedzę sobie i pierniczę, choinka do mnie mruga, Alan zasnął, w kominku ogień trzeszczy, w sumie to zamiast herbaty przydałaby się lampka wina i ktoś z kim można byłoby porozmawiać, czy nawet ktoś w kogo można by się wtulić w kolejny mroźny dzień.