sobota, 23 stycznia 2016

STARY PIERNIK

Jak to się mówi: kto zjada ostatki jest piękny i gładki, no i takim to sposobem nie licząc na botox (a licząc właśnie na te ostatki) siedzę przy zimowej herbacie (z imbirem, miodem i cytryną) i wcinam świątecznego piernika, którego resztka mi jeszcze została. Nawet nie jest taki twardy :-) właściwie to dziwne cisto, które bardzo długo utrzymuje swoje walory i jestem pewna, że zatrucia po nim nie będę mieć.

Tak więc siedzę sobie i pierniczę, choinka do mnie mruga, Alan zasnął, w kominku ogień trzeszczy, w sumie to zamiast herbaty przydałaby się lampka wina i ktoś z kim można byłoby porozmawiać, czy nawet ktoś w kogo można by się wtulić w kolejny mroźny dzień.