piątek, 18 marca 2016

SPOTKAJMY SIĘ

Takie to piękne miejsce na spotkanie znalazłam :-) co Wy na to?
Ośrodek Wypoczynkowy Pod Wulkanem Kluszkowce
Marzy mi się weekend w dobrym towarzystwie. Obecnie jednak ze względu na dziecko jestem raczej postrzegana jako mało towarzyska singiel mama, no bo gdy nawet mam zaproszenie, to mogę przyjechać, ale zastrzegam, że przyjadę z dzieckiem, a wiecie jak to jest, nie wszędzie się da z dzieckiem.
Wiecie na co mam ochotę? Na weekend wyjazd, gdzie spotkam ludzi podobnych do mnie, którzy mają dużą tolerancję na towarzystwo dzieci. W swoich marzeniach brnę dalej: marzy mi się weekend w czasie którego zyskam coś dla swojego ducha, niech będzie też zatem spotkanie z Coachem, który naładuje moje akumulatory (które niestety po powrocie do pracy z macierzyńskiego bardzo szybko się rozładowują). No ale jak będą spotkania z Coachem, to kto się wtedy zajmie moim Synem czy innymi dziećmi? Zatem potrzebny jeszcze byłby animator i bezpieczne miejsce zabaw dla dzieci. Z rynkowych ofert najbardziej mi się spodobała taka: http://kochanie.pl/warsztaty-i-coaching-dla-singli/  no ale nie jest ona szyta na naszą miarę, bo to przecież zaproszenie dla typowego, rasowego Singla bez opcji: DZIECI!

piątek, 11 marca 2016

SIWY DYM

Jak nie urok, to... szkoda słów, zawsze musi się coś dziać. Zatem jak nie ganiam za myszami, to kolejna rura się przytyka, a ja znowu wzywam mojego ulubionego Szambelana. Czyszczenie pieca, dbanie o rodzinny ogień... No ale dziś to już ten piec o który dbam jak tylko najlepiej potrafię, przeszedł sam siebie.

Po pracy podjeżdżam z Alanem pod dom, patrzę, a przed wejściem do piwnicy jakiś taki jakby przypalony i lekko sfatygowany węgiel w czterech wiaderkach. O co chodzi myślę i zaczynam się zastanawiać, czy ktoś mi chciał sprawić prezent przywożąc lekko zużyty opał? Wchodzę do domu i już czuję nosem, że coś jest nie tak. Śmierdzi i to nie myszami, ale śmierdzi spalenizną. Tysiąc myśli przebiega mi przez głowę. Moja Mama zaczyna snuć opowieść:
- Wiesz nie chciałam do Ciebie dzwonić i Cię martwić, ale miałam tu siwy dym i to dosłownie. koło 9.00
poczułam dziwny zapach, poszłam za nim, otwieram Wasz pokój, a tam siwy dym. No to chwyciłam za telefon i dzwonię po sąsiedzką rodzinną pomoc. Pomoc przyszła, a może nawet przybiegła bardzo szybko no i okazało się, że piec się tak zadymił, bo nie mógł przestać pobierać węgla - nomen omen wczoraj dosypaliśmy do pełna podajnik, więc miał co podawać.