środa, 4 maja 2016

CHCIAŁABYM POWIEDZIEĆ

Chciałabym powiedzieć, że już wracam do wirtualnej matni, no ale to chyba jeszcze nie ten moment bym znowu mogła dzień w dzień, albo jak to bywało przez rok noc w noc siadać przed komputerem by snuć swe opowieści na temat życia. W sumie to chyba dobrze, bo to oznacza, że wiele się u nas dzieje. Czasem mi się wydaje, że czas tak szybko pędzi, że nim się obejrzę to moje dziecko będzie już pełnoletnie. Próbuję złapać oddech i nie ma na to czasu, też tak macie? W wirtualne sidła zatem jeszcze nie wpadnę, ale postaram się tu zaglądać częściej.

Ostatnie nasze miesiące obfitowały dalej w żłobkowe choroby, do tego dopadła nas plaga myszy, która wymusiła remont i rury w kanalizacji się pozatykały, trzeba je było też zmieniać na nowe. Nie ma co jednak narzekać, bo mimo wszystko zawsze wychodzimy jakoś obronną ręką. Żłobkowe choroby przejdą, myszy już nie ma, ale i tak myślimy dzięki temu by postarać się o kota, a pozatykane rury są już wymienione. Czasem mi się wydaje, że mam chyba jakiegoś anioła stróża, który nie daje mi do udźwignięcia więcej niż mogę. To co się dzieje, to przecież pikuś, nie walczymy ani o życie, ani o przetrwanie choć przyznam, że łatwo nie jest, ale mogłoby być znacznie gorzej.
Ps. może ktoś ma pożyczyć maszynkę do drukowania pieniędzy ;)



fot. z albumu rodzinnego






Widzieliście naszą pierwszą amatorską produkcję? Swego czasu pochwaliłam się nią na moim profilu Facebookowym, jeżeli macie tam konto i Singel Mamę jeszcze nie polubiliście, to proszę, zróbcie to... wiecie jak to jest rzeczywistość wirtualna składa się między innymi z ilości lajków, które jeżeli są odnotowane w większej ilości to przekładają się na wymierne korzyści. My póki co w tym temacie raczkujemy, ale od czegoś trzeba zacząć. Zatem pięknie proszę o lajka i szarowanie naszej kołysanki.




Chciałabym powiedzieć, że to prawda, że obecne czasy, to czasy w których istnieje i ma się dobrze definicja żebrolajków :-) sama się właśnie dziś na tym łapię. Każdy lajk bywa na wagę złota, powoduje, że wzrasta ów wirtualny status, a być może w późniejszej przyszłości lajki przyniosą też jakieś dodatkowe korzyści? Jeszcze dwa lata temu, gdy nawet nie myślałam o tym, że mogłabym się zająć blogowaniem wchodząc od czasu do czasu na Facebook bywało, że coś zalajkowałam, ale prawdę mówiąc robiłam to niezwykle rzadko. Dopiero teraz gdy jestem po drugiej stronie widzę, że owe lajki bywają skuteczne w szeroko pojętej promocji no i wzięłam się za lajkowanie, w sumie mnie to nic nie kosztuje. Jeżeli zatem jesteście biernymi oglądaczami i czytaczami to czasem wykonajcie ten mały klik, który spowoduje, że ktoś po drugiej stronie ekranu się z niego ucieszy. Ja się cieszę z każdego, z komentarzy jeszcze bardziej!  Niestety nie mogę się chwalić ich powalającą ilością, więc dziś publicznie proszę: podarujcie mi lajka! :-)

Co do lajków to posiadając dosyć spore grono znajomych myślałam, że będzie się to jakoś kręciło, ale to nic bardziej mylnego, dlatego jeśli nas lubicie to wiecie co zrobić. Masło maślane z tego wyszło, ale chciałam Was namówić do jeszcze jednej rzeczy, czy możecie polubić tę stronę: Audio-blog. Ostatnio się bardzo na punkcie tej aplikacji zafiksowałam, no nie mogę tego ująć inaczej no i w głowę zachodzę dlaczego jest ona jeszcze tak mało rozpoznawalna? Tworzą ją ludzie, którzy mają marzenia i pasję. Robią to co lubią, choć czasem sił brak. Pomożecie? To taka moja bardzo osobista prośba. Polubcie, zaszarujcie, skomentujcie, zarekomendujcie. Na dobre rzeczy lajków nie żałujcie (ups... nawet człowiek nie czuje, gdy się mu coś zrymuje)! Jeszcze bardziej bym się  cieszyła gdybyście na swoje smartfony i tablety pobrali aplikację Audi-blog (Android i iOS) czasem w niej mamy gościnne występy, nawet mi się wydaje, że nareszcie oddałam mój własny głos w dobre ręce.

Koniec z żebrolajkowaniem, wracam do realu i przy okazji dziękuję myszom, które to podstępnie weszły do mojego domu, że zmusiły mnie do remontu naszego pokoju, efekt tego jest całkiem przyzwoity, choć remontujemy się już małymi kroczkami od półtora miesiąca i jeszcze nie wszystko jest zrobione. Najważniejsze są jednak dwa fakty z pokoju wyniosły się myszy i JA! Tak, mój Syn zaczął nareszcie samodzielne nocne życie z czego niezmiernie się cieszę, bo nareszcie bez skrępowania mogę się obrócić na drugi bok! Mogę nawet znowu po nocach siadać do komputera, co ostatnio ze względu na Jego czujny sen było bardzo utrudnione.

Powiedzcie mi zatem kto odzyskał wolność JA czy ON? Jedno jest pewne kolejny milowy krok w relacjach MAMA - SYN jest zrobiony. Żeby jeszcze potrafił zasypiać bez Mamy... jak to nastanie to jeszcze za tym zatęsknię, teraz mam przynajmniej mężczyznę który przed zaśnięciem zaśpiewa mi kołysankę. A ja póki co z pełną piersią i do przodu: aaaa kotki dwa...




2 komentarze:

  1. Witaj po dłuuugiej przerwie, dobrze Cię tu znów widzieć.
    No proszę ile zadań wykonanych, tak myślałam, że skoro Cię tutaj tak mało, to znaczy, że masz ręce pełne roboty :)
    Alan sam już śpi, jaki postęp, brawo. Zobaczysz jakie to pozytywne jest. I Ty się wyśpisz i on, a zasypiać całkiem sam nauczy się szybciej niż Ci się wydaje ;) w sumie dzieci mojej siostry też już od dawna same zasypiają, ale siostra stara się czytać temu starszemu (7 lat) jakąś bajkę lub opowiadanie przed snem, bo mały bardzo lubi :)

    Z lajkami to w sumie jestem w tyle, zaniedbałam FB i swój Fanpage, ale jak widzę jaki śmietnik się tam zrobił, to szczerze powiedziawszy nie chce mi się tam wchodzić.

    Ściskam Was ciepło i powodzenia oraz siły w realizacji swoich planów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabuniu, dziękuję za życzliwość :-) Życzę zdrowia, optymizmu i niech maj mai siew w glowie tysiacem dobrych myśli :-)

    OdpowiedzUsuń