wtorek, 20 września 2016

TABLICZKA CZEKOLADY NA RAZ

O tak, dziś bez wyrzutów zjadłam tabliczkę czekolady i to w całości! Nareszcie po ciąży, macierzyńskim, karmieniu, czyli w sumie po ponad 3 latach wróciłam do tego co lubię. Mniej więcej raz na miesiąc daję sobie bowiem jedną rurką upuszczać krew, a drugą wtłaczać osocze. Znowu oddaję płytki!
Może to taki mój mały fetysz, ale naprawdę to lubię! Myśl, że komuś mogę pomóc jest tu oczywiście na pierwszym planie. Nie będę Wam zatem pisać jakie to ważne, bo to jest ważne i kropka, a może powinnam powiedzieć i nitka.... czerwona nitka ;-)

Zresztą opowiadać też za wiele nie będę, zerknijcie do galerii jaką z tej okazji stworzyłam, zaś całą resztę doczytajcie na stronie: twojakrew.pl, specem nie jestem, a tam fachowcy podpowiadają co i jak. Więc o ile tylko zdrowie nam na to pozwala, to warto oddawać krew i..... nitka, czerwona rzecz jasna! (fot. singielmama.eu)




Ja oddaję płytki (znowu) bo po macierzyńskim musiałam w pierwszej kolejności oddać krew, by sprawdzić czy mogę oddawać płytki. Od strony praktycznej powiem tak, należy na tę czynność zarezerwować sobie jakieś 2 h, bo samo oddawanie płytek trwa nie 6-8 minut jak w przypadku krwi, ale w zależności od różnych czynników około 50 minut. Do tego dochodzi, rejestracja, badanie i formalności. A po pobraniu jest czas na kawę :-) no i właśnie wtedy sięgam bez ograniczeń i wyrzutów po czekoladę, tym bardziej, że w zestawie dostałam ich aż 8 sztuk, soczek, wafelek i uwaga nowość, długopis. Zresztą sami możecie obejrzeć.













Wiecie co fajnego jest jeszcze w oddawaniu krwi? Mam regularnie wykonywane badania, których pewnie bym nie robiła, bo zawsze stanęłoby coś na drodze.
Mam też oznaczoną krew i to było akurat bardzo przydatne w ciąży, bo to jedno z ważniejszych badań jakie należy dostarczyć do szpitala przed porodem. Idąc do mojej placówki Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zawsze jestem tam bardzo mile przyjmowana, nawet wtedy, gdy byłam w ciąży i prosiłam o wypisanie mi odpowiedniego dokumentu.
W portfelu noszę specjalną kartę, wielkości karty kredytowej świadczące o tym, że jestem krwiodawcą.

Zerknijcie na stronę www.twojakrew.pl tam znajdziecie informacje gdzie znajdują się placówki, jak się przygotować do oddania krwi, co zjeść przed, a czego nie jeść itd... Polecam Wam też ich Fan Page: https://www.facebook.com/Twoja-krew-moje-%C5%BCycie-490633821133661/?fref=nf
Dajcie lajka im, poszukajcie też mnie na FB, bo chyba na lajka też zasłużyłam :) https://www.facebook.com/Singiel-Mama-798061903587123/
Kogo z Was spotkam kolejnym razem? Jeżeli tylko możecie, to warto się odważyć, upuszczanie krwi wcale nie jest złe, zresztą niektórzy twierdzą, że działa to na nich bardzo leczniczo.

Pozdrawiam gorąco!


4 komentarze:

  1. Pierwszy raz oddałam krew w lipcu. Wcześniej oddałam szpik. Jakoś mi nie po drodze było do krwiodawca ;) Teraz już wiem, że regularnie będę oddawać. To nie boli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może kiedyś się doszukam swojego szpikowego bliźniaka, póki co od lat czekam. To wcale nie takie proste trafić na tę drugą osobę - gratuluję. Czytałam o tym na Twoim blogu :-)
      A co do krwi, to faktycznie nie boli, a ile radości sprawia.

      Usuń
  2. Brawo, Singiel Mamo:)
    Muszę przyznać, że staram się pomagać na różne sposoby, ale widok strzykawki z krwią przyspiesza mi tętno. Jestem cykorem do potęgi dziesiątej:) Ze względu na stan zdrowia regularnie robię badanie krwi, panie pielęgniarki muszą się nieźle natrudzić by odnaleźć na mojej ręce żyłę, a raz próbowały ją nawet odnaleźć kłując trzykrotnie:) W końcu zdenerwowana pielęgniarka jęknęła: -To mój pierwszy dzień po urlopie macierzyńskim i chyba wyszłam z wprawy...Z chwilą gdy igłę przejęła jej doświadczona koleżanka, wszystko poszło gładko i bezboleśnie. Tak więc ostatnio fobia zmalała.Ale post udostępnię bo jestem z ciebie dumna:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, mam na Ciebie haka :-) jest coś czego się boisz. Ale tak zupełnie serio, jeżeli zdrowie nie dopisuje, to głową muru nie przebijesz. Jak się nie da, to się nie da.

      Usuń